Administratorr Electro – czyli rockowo-elektroniczne trio

Administratorr Electro

Administratorr Electro – czyli rockowo-elektroniczne trio pod przewodnictwem Bartosza „Administratorra” Marmola w trasie koncertowej promującej ich nowy, trzeci album „Przemytnik”. O historiach inspirowanych nieistniejącym już światem Stadionu Dziesięciolecia (ale i o innych sprawach) miałem przyjemność rozmawiać z liderem zespołu. Zapraszam do lektury.

Artur Pruziński: Bartosz, nie będę cię pytał o genezę nazwy zespołu Administratorr Electro, bo jest to wyeksploatowany temat, ale chciałbym luźno nawiązać do tematu. Czy ty się wciąż zajmujesz administrowaniem nieruchomościami?

Bartosz Marmol: Poniekąd tak. Jest to moje główne źródło utrzymania. Mam aktualnie własną firmę, która się tym zajmuje, czyli nie jestem już sam administratorem, zatrudniam ludzi.

Artur Pruziński: Masz administratorów?

Bartosz Marmol: Tak, jestem administratorem administratorów :).

Artur Pruziński: A chłopaki z zespołu?

Bartosz Marmol: Oni nie administrują :). Paweł Kowalski żyje z muzyki. Gra również w Latających Pięściach i Amaroku oraz ima się innych zajęć związanych z muzyką. U nas odpowiada za elektronikę i gra na basie, ale poza tym uczy gry na…perkusji. Jest multiinstrumentalistą. Kuba May aktualnie udziela się już w punkowym zespole ze Szczecina. Od kilku tygodni jest z nami młody, zdolny Kacper Witek. Opanował już materiał, graliśmy wspólnie pierwszej koncerty. Bardzo dobry perkusista, ma dopiero 22 lata, dużo energii wnosi. Ja mam 37 lat. Wyobraziłem sobie niedawno, że gdy zaczynałem przygodę z muzyką, on miał 10 lat. To jest niesamowite, jak czas mija… a teraz gramy razem na scenie.

Artur Pruziński: Płyta „Przemytnik”. Teksty na nowym albumie nawiązują do historii z nieistniejącego już Stadionu Dziesięciolecia. Z reguły piosenki traktują o miłości, emocjach, czasem dragach, a ty sobie wymyśliłeś przemytników ze stadionu. Dlaczego?

Bartosz Marmol: Każda z trzech płyt Administratorra Electro odnosi się do jakiegoś momentu w moim życiu. Starałem się wybrać kamienie milowe, które wyznaczają te konkretne okresy. Album „Sławnikowice – Zgorzelec 17:10” odnosi się do moich korzeni. „Ziemowit” dotyczy momentu aklimatyzacji tutaj w Warszawie, a później przyszedł taki czas, kiedy zacząłem pracować na Stadionie. Z perspektywy czasu, wydaje mi się, że to wręcz taki sen, jak to miejsce w Warszawie teraz wygląda, a co tam się działo już kilkanaście lat temu. Tam nauczyłem się życia. Handlowałem najpierw na Dworcu Wschodnim, pracowałem dla Wietnamczyków. Sprzedawałem staniki, skarpetki. Przez weekend zarabiałem więcej niż wynosiło moje stypendium naukowe. Wniknąłem w to towarzystwo, poznałem wielu wspaniałych ludzi. Taki tygiel. Tam wszystko było nielegalne, alkohol, muzyka. Do tej pory zdarza mi się robić interesy, obsługiwać nieruchomości znajomych z Wietnamu, cudownych ludzi, często majętnych, przy czym oni nigdy się nie obnoszą z bogactwem. Mają duży szacunek do pieniędzy, żyją dosyć skromnie. W każdym razie dawny Stadion to fenomen. Wyobraź sobie, że tam się zaczęło palić jednego dnia. Nic się nikomu nie stało, bo każdy dbał o siebie, o „swoich”. Tam nie było żadnych przepisów ani reguł bezpieczeństwa, planu ewakuacji. Były sektory, należące do konkretnych grup, narodowości i wszystko to jakoś funkcjonowało.

Artur Pruziński: To skoro tak lubisz opisywać kamienie milowe swojego życiorysu, nie korci cię, aby kolejny album opowiadał o relacjach międzyludzkich we wspólnotach mieszkaniowych? Wdzięczny temat – znam z autopsji :).

Bartosz Marmol: Zdecydowanie wdzięczny. Wspólnota mieszkaniowa to taka mała Polska. Kiedyś próbowałem. Pod szyldem „Administratorra” – jeszcze bez „Electro” – wypuściliśmy album o tytule „Powierzchnie wspólne” :). To był bardzo konkretny punkt odniesienia. Natomiast chyba doszedłem do takiego momentu, gdzie uwolniłem się od elementu autobiograficznego. Jeśli kolejna płyta powstanie, to może być bardzo ciekawie – na pewno będzie electro.

Artur Pruziński: No właśnie, electro – wiem, że inspirujecie się w zespole takimi zespołami jak Depeche Mode, The Cure. Słuchając „Przemytnika” mi osobiście przyszedł do głowy niemiecki Kraftwerk…

Bartosz Marmol: Dziękuję, to bardzo miłe porównanie. Nasza elektronika ma zawsze pazura rockowego. Gitara jest jednak instrumentem wiodącym.

Artur Pruziński: Powiedz proszę słów kilka o teledyskach. Obejrzałem, zrobiły na mnie bardzo pozytywne wrażenie.

Bartosz Marmol: Reżyserem jest Tomasz Pieniak. Miałem do niego duże zaufanie, chciałem mu oddać całość i myślę, że efekt jest bardzo pozytywny. Przy „Niewybuchach” Tomek można powiedzieć popłynął, puścił wodze fantazje. Myślę, że naprawdę nieźle to wyszło.

Artur Pruziński: Zgadzam się, w ogóle myślę, że ten numer ma potencjał komercyjny. Nie wiem, czy się przebije, ale na pewno udało się stworzyć coś fajnego.

Bartszo Marmol: Owszem, udało się zrobić dobry materiał, gdzie nie była to żadna wielka produkcja, żadna agencja za tym nie stała. Dzieło pasjonatów. Tomek robi teraz zresztą trzeci teledysk koncertowy na bazie występu ze studia imienia Agnieszki Osieckiej w Trójce.

Artur Pruziński: Na koniec opowiedz jak wyglądają wasze plany koncertowe?

Bartosz Marmol: Będziemy grać na Dolnym Śląsku i Śląsku jeszcze w tym roku, a na początku przyszłego roku planujemy kolejną trasę, która potrwa aż do kwietnia.

Artur Pruziński: Zgadza się, zachęcamy do śledzenia fanpage zespołu Administratorr Electro. Tam na bieżąco wszystkie informacje. Dziękuję ci za rozmowę, powodzenia!

Artur Pruzinski