Adriana – od ilustracji na żywo do przebojowych singli

Adriana
 
Jej przebojowy singiel „Destiny” zagościł na stałe na moich listach w Spotify. Wpada w ucho, przyjemnie buja i daje pomarzyć. Tak się powinno robić muzykę! Co ciekawe, Adriana to znana i ceniona ilustratorka mody. Dzięki temu jej muzyka jest także wysmakowana pod względem wizualnym. Polecam obejrzeć teledyski na jej kanale YouTube.

Artur Pruziński: „Destiny” – podszedłem z rezerwą, a gdy piszę te słowa, słucham już piąty raz. Wpada w ucho…i żeby nie było, świetnie się ogląda!

Adriana: Cieszę się – bardzo miło mi to słyszeć!

Artur Pruziński: Promujesz singiel historią o marzeniach. Na co dzień zajmujesz się ilustracją, ale to muzyka cię uwodzi. Zamierzasz zmienić akcenty w pracy czy tylko je zrównoważyć?

Adriana: Myślę, że zrównoważyć. Przez ostatnie parę lat byłam bardziej skupiona na mojej wizualnej pracy. Teraz, widząc sukcesy i czując się pewnie zawodowo, mogę zacząć realizować ponownie moje wizje, planuję też więcej wydawać singli.

 

 
Artur Pruziński: A na czym polega ilustracja na żywo? Jakbyś mogła wytłumaczyć to w kilku zdaniach przeciętnemu Kowalskiemu.

Adriana: Najprościej rzecz ujmując: jestem zaproszona na wydarzenie, gdzie rysuję na żywo – gości, pokaz, sytuacje. Robię to bardzo szybko, więc mogę narysować Kowalskiego w ok 5-10 min w stylu modowym!

Artur Pruziński: Masz za sobą również edukację muzyczną. Na czym ona polegała?

Adriana: Nigdy nie chodziłam do szkoły muzycznej, ale odkąd miałam osiem lat do końca liceum uczyłam się klasycznej gry na pianinie. Mniej więcej w okresie nastoletnim zaczęłam pisać piosenki i sobie je podśpiewywać – zawsze lubiłam śpiewać, ale traktowałam to jako osobistą ekspresję. Ponieważ napisałam parę dobrych kawałków i zaczęłam dzielić się na żywo moją muzyką z aplauzem mojej pierwszej publiczności w postaci przyjaciół i rodziny, postanowiłam szlifować swój wokal u profesjonalistów. Przez lata kształciłam się u wielu coachów, min. Anny Serafińskiej, uczęszczałam na warsztaty. Po przeprowadzce do Londynu kontynuowałam lekcje wokalu, a świeżo po studiach modowych dostałam się na roczne stypendium muzyczne kształcące młodych muzyków muzyki popularnej. Zatem poza dyplomem stypendium nie otrzymałam nigdy oficjalnego papieru, co przez wiele lat blokowało mnie przed byciem profesjonalnym muzykiem. Co oczywiście dziś traktuję jak bzdurę!

Artur Pruziński: Pochodzisz z Olsztyna. To może jakiś duecik z Romantykami Lekkich Obyczajów? 🙂

Adriana: Czemu nie! Jestem otwarta na nowe wyzwania – szczególnie audio-wizualne 🙂

Artur Pruziński: Dziękuję i powodzenia!

Artur Pruzinski