Akordeon u progu mainstreamu?

Rafał Łuc

Rozmawiam z doktorem sztuk muzycznych, znakomitym akordeonistą Rafałem Łucem. Dziennik The Times opisał Rafała jako „muzyka znacznie dojrzalszego niż jego wiek, który wykorzystuje cały potencjał swojego instrumentu”. Czy akordeon wraca do łask?

Artur Pruziński: Poznaliśmy się w planetarium na koncercie pod gwiazdami, gdzie uświetniałeś pokaz muzyką graną na żywo. Jak wspominasz ten występ?

Rafał Łuc: Koncerty w Planetarium CN Kopernik, a były ich trzy, wspominam bardzo dobrze. Przez trzy tygodnie z rzędu prezentowałem utwory wrocławskich kompozytorów na akordeon i elektronikę, które znajdują się na mojej płycie „acc++ca”. Wykonywałem już te kompozycje wielokrotnie, ale muszę przyznać, że świetnie odnalazły się w Planetarium, a dzięki warstwie wizualnej zyskały nową jakość. Ponadto tytuł jednej z kompozycji jest nazwą gwiazdy i z tego co powiedział mi jeden z chłopaków z Kopernika, udało mu się nawet do tej gwiazdy dolecieć. Naprawdę fajne i rozwijające doświadczenie i mam nadzieję, że uda się je jeszcze powtórzyć.

Artur Pruziński: Jesteś absolwentem prestiżowej Royal Academy of Music, a także uzyskałeś dyplom z wyróżnieniem na wrocławskiej Akademii Muzycznej. Mimo młodego wieku masz za sobą kilka cennych nagród, wydanych nagrań czy chociażby występy w słynnej Carnegie Hall. Skąd więc pomysł na tak niszowe projekty jak Planetarium?

Rafał Łuc: W 2016 r., który był dla mnie całkiem owocny jeśli chodzi o koncerty, udało mi się zagrać w wielu naprawdę ciekawych miejscach oraz wziąć udział w fajnych projektach, w których spełniam się jako artysta. Z jednej strony zagrałem w Royal Albert Hall na BBC Proms, z drugiej koncerty w Planetarium, „Bajki Robotów” Pawła Hendricha i Cezarego Duchnowskiego, recital w ramach cyklu „Zapomniane Miasto” we Wrocławiu, koncert o 4 rano w warszawskiej Królikarni oraz premiera utworu „Accordion GO” Jacka Sotomskiego zaliczają się do mojej zeszłorocznej czołówki. Każdy z tych event’ów był nietypowy i niezapomniany.

Lubie grać projekty niszowe, pokazywać instrument w miejscach, w których nie mam okazji zagrać na codzień. Fajnie jest wyjść z sal koncertowych i grać dla ludzi, którzy często nie zdają sobie sprawy co ten instrument tak naprawdę może zrobić. Te niszowe projekty mają wielką jakość artystyczną. Jedynie czym się różnią od innych koncertów jakie gram to, że nie muszę nosić garnituru (śmiech).

Artur Pruziński: Czy akordeon wraca do łask?

Rafał Łuc: Wydaje mi się, że już dawno wrócił. Pomogła mu w tym na pewno obecność instrumentu w szeroko dostępnych mediach. W dziedzinie, w której głównie się obracam, a jest nią muzyka współczesna, akordeon jest obecny od długiego czasu. W chwili obecnej dobrze być akordeonistą. Kompozytorzy lubią nasz instrument i chcą z nami współpracować, bo wiedzą, że chcemy grać ich muzykę, która często powstaje specjalnie dla nas. Większość z moich znajomych akordeonistów raczej narzeka na brak wolnych terminów niż brak pracy.

Artur Pruziński: Jak to jest być akordeonistą w dzisiejszych czasach?

Rafał Łuc: Naprawdę nieźle. Przede wszystkim czuję, że nasz instrument jest ceniony. Pojawia się spore zainteresowanie i zapotrzebowanie na naszą działalność. Ale chyba najważniejszą zaletą jest zróżnicowanie „życia muzycznego”, które prowadzimy. Masz możliwość współpracy z innymi muzykami w wielu projektach. Zdarza mi się koncertować solo, kameralnie w ramach własnych projektów oraz takich do których jestem zapraszany, z orkiestrami jako solista i kameralista. Staram się także trochę improwizować w ramach Instytutu Filmów Dźwiękoszczelnych, konglomeratu, który polega na spontanicznym udźwiękawianiu wyświetlanych filmów.

Artur Pruziński: Czy jest szansa, że akordeon zagości w mainstreamie? Gdybym spytał przeciętnego Polaka, czy umie wymienić z imienia i nazwiska jakiegoś akordeonistę, podejrzewam, że nie uzyskałbym odpowiedzi. Może ktoś by wskazał na Czesława Mozila.

Rafał Łuc: Jakbyś dobrze popytał to ktoś by pewnie wskazał na Czesława lub Marcina Wyrostka. Notabene obaj mają klasyczne wykształcenie i są absolwentami uczelni wyższych. Nie potrafię powiedzieć czy akordeon zagości w mainstreamie. Muzyka klasyczna jest mało mainstreamowa sama w sobie, a zwłaszcza najnowsza, którą się zajmuję. Z drugiej strony ludzie chodzą na koncerty, a na niektóre jest ciężko zdobyć bilety. Wszystko zależy od programu oraz jak ciekawy jest produkt, który mamy do zaoferowania. Na pewno cieszy fakt, że akordeon jest w niej obecny w muzyce wszelakiej, jestem przekonany, że będzie odgrywał coraz większą rolę.

Artur Pruziński: Przyznam, że bardzo lubię słuchać tang Astora Piazzolli, którego jestem wielkim fanem oraz Mendelssona w Twoim wykonaniu. Masz też w portfolio mniej typowe tematy. Co najbardziej lubisz grać, co Cię inspiruje? 

Rafał Łuc: Mówiąc szczerze, nie gram już tak często Piazzolli jak zdarzało mi się kiedyś. W pewnym sensie ta muzyka jakoś mi się przejadła i znudziła. Nie twierdzę, ze jest słaba, ale w pewnym momencie na niemal większości koncertów musiała pojawić się kompozycja Piazzolli. Bodajże w tym roku zagrałem jego utwór tylko raz – robiliśmy nagranie w NFM i padł wybór na jego kompozycję.

Lubię grać różne rzeczy. Zdecydowanie nie lubię powtarzalności i grać tego samego co chwilę. Cenię swoje zbalansowane życie artystyczne, które w zasadzie przynosi mi co chwilę różny projekt. Ale w chwili obecnej najwięcej satysfakcji daje mi bliska współpraca z kompozytorami nad najnowszymi utworami. Ta niepewność, jak przebiegnie proces twórczy i czy to, co rzeczywiście robimy będzie dobre i jak zostanie zweryfikowane.

Artur Pruziński: Wracam do pytania o mainstream. Nie korci Cię, żeby zrobić coś komercyjnego, np. płyta z Dodą? (śmiech)

Rafał Łuc: Nie wydaje mi się, żebym był do tego odpowiednią osobą. Dotychczas taka propozycja nie padła więc nie chcę z góry zakładać, że na pewno bym tego nie zrobił. Wszystko zależy od okoliczności. Na pewno lepiej mi w salach koncertowych lub miejscach mniej typowych niż w rockowych klubach (śmiech).

Artur Pruziński: A czy na akademii akordeon „ma branie” pośród studentów?

Rafał Łuc: Zdecydowanie tak, na każdej polskiej akademii jest obecna klasa akordeonu i z tego co wiem to mają się całkiem nieźle.

Artur Pruziński: Co byś doradził początkującemu akordeoniście, zarówno jeśli chodzi o dobór sprzętu, sposób nauki jak i ścieżkę nauki?

Rafał Łuc: Myślę, że nie odkryję tu niewiadomo jakiej filozofii, ale wiadomo, że trzeba posiadać dobry instrument żeby móc się rozwijać. Najlepsze instrumenty włoskie to zawrotne pięcio, sześciocyfrowe kwoty i dla początkującego muzyka jest to niewyobrażalna suma. Także dla rodziców, którzy stoją przed dylematem jaki kupić dziecku instrument i czy ono się nim nie znudzi za kilka lat. Warto też współpracować z innymi, lepszymi od nas muzykami i brać od nich to, co uważamy za dobre. Granie kameralne jest niezwykle ważne w działalności akordeonisty, nie każdy może być solistą. No i przede wszystkim trzeba słuchać różnych rzeczy, warto mieć otwartą głowę.

Artur Pruziński: Plany na najbliższe miesiące?

Rafał Łuc: W tym sezonie jestem artystą-rezydentem Orkiestry Muzyki Nowej w Katowicach pod dyrekcją Szymona Bywalca. Będę z nimi współpracował podczas trzech koncertów w styczniu, marcu i kwietniu 2017 r. Powoli przymierzamy się do wydania płyty z moim duetem akordeonowo-altówkówym „Duo van Vliet” z Ianem Andersonem, która wyjdzie w pierwszej połowie 2017 r. nakładem londyńskiej wytwórni Orchid Classics. Mamy też zaplanowane kilka koncertów w Polsce i UK, żeby ją promować. Poza tym koncerty solowe, kameralne, parę orkiestrówek oraz działalność w ramach Instytutu Filmów Dźwiękoszczelnych w Narodowym Forum muzyki we Wrocławiu. Najważniejszy jest odpowiedni balans.

Artur Pruziński: Dziękuję za wywiad

Rafał ŁucRafał Łuc, absolwent Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego w klasie akordeonu dr hab. Zbigniewa Łuca oraz Royal Academy of Music w Londynie. W kwietniu 2015 r. uzyskał tytuł doktora sztuk muzycznych. Obecnie pobiera lekcje u włoskiego akordeonisty – Claudio Jacomucci. Koncertuje od najmłodszych lat. Będąc zaledwie 15-letnim muzykiem wystąpił po raz pierwszy jako solista z Orkiestrą Filharmonii Wrocławskiej, a w maju 2004 występował z orkiestrą w Malmo i Kopenhadze. W styczniu 2009 r. zadebiutował w londyńskiej sali koncertowej – Purcell Room. Dziennik The Times opisał Rafała jako „muzyka znacznie dojrzalszego niż jego wiek, który wykorzystuje cały potencjał swojego instrumentu”. Podczas rezydencji w Wielkiej Brytanii Rafał występował m.in. w słynnym kościele St. Martin in the Fields, Barbican Centre, King’s Place, Colston Hall w Bristol, dwukrotnie w jednej z najsłynniejszych sal świata – Wigmore Hall jako finalista konkursów Young Concert Artists Trust i Patron’s Award; Symphony Hall w Birmingham wykonując partię akordeonu w monumentalnym dziele Prokofiewa – „Kantacie na 20 rocznicę Powstania Październikowego” pod batutą Valery’ego Gergiev’a. W kwietniu 2011 r. dokonał debiutu w Stanach Zjednoczonch występował w m.in. Carnegie Hall, Weill Hall, a w czerwcu 2011 r. z koreańską wiolonczelistką Hau-Eun Kim nagrał płytę z dziełami Bacha i Piazzolli, która została wydana przez wytwórnię Universal Music. Ważną część jego działalności artystycznej stanowi muzyka kameralna. Współpracuje także z takimi zespołami jak BBC SO, Aurora Orchestra, London Sinfonietta, Rambert Dance Company, Filharmonią i Operą Wrocławską, a także z kompozytorami nad nowym repertuarem akordeonowym. Za swoje wybitne osiągnięcia był nagradzany stypendiami Samorządu Wrocławia, Urzędu Marszałkowskiego Dolnego Śląska, stypendium zDolny Śląsk, Fundacji Crescendum Est-Polonia, Solti Foundation oraz czterokrotnie otrzymał stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W styczniu 2008 r został laureatem V edycji programu stypendialnego Młoda Polska. Rafał doskonalił swoje umiejętności uczestnicząc w wielu kursach mistrzowskich m.in.: Friedrich Lips, Matti Rantanen, Mika Vayrynen, Claudio Jacomucci, Vojin Vasovic, Raimondas Sviackevicius, Joachim Pichura, Bogdan Dowlasz, Jerzy Jurek. Współpracował z wieloma znakomitymi dyrygentami jako solista i muzyk orkiestrowy m.in. Valery Gergiev, Pierre-Andre Valade, Baldur Brönnimann, Lionel Bringuier, Alexander Walker, Christopher Austin, Mieczysław Gawroński, Łukasz Borowicz, Szymon Bywalec. W czerwcu 2015 r. nakładem wytwórni DUX ukazała się jego debiutancka płyta „acc++ca” z utworami na akordeon i elektronikę.

Sesja zdjęciowa: Bartosz Maz

 

Artur Pruzinski