Alternatywny Tryp z historią polskiego najemnika w tle

tryp

Nawet scena alternatywna, choć to przeczy jej naturze, ma swoje gwiazdy. W Polsce jedną z nich jest Kuba Wandachowicz, łódzki muzyk kojarzony z takimi zespołami jak Cool Kids of Death, Mister D. czy Tryp. Kuba został wysłany do Warszawy przez wokalistę tego ostatniego, Marcina Pryta, aby opowiedzieć o nowej płycie grupy, albumie o nieprzypadkowej nazwie „Trypolis”. Gość Ciekawie o Kulturze to nieprzeciętny artysta, więc spodziewajcie się dawki solidnych anegdot i  niebanalnych opinii. Zapraszamy do lektury wywiadu.

Artur Pruziński: Najpierw singiel „Wracam” został utworem tygodnia, a potem cały album „Trypolis” zasłużył na miano płyty tygodnia w Programie Alternatywnym Agnieszki Szydłowskiej. Mowa oczywiście o radiowej Trójce… Niezły start. Jak sądzisz, zagościcie na dłużej na playlistach i traficie do tzw. mainstreamu, czy Tryp to projekt „skazany” na półkę z muzyką alternatywną?

Kuba Wandachowicz: Wiesz, jak sam powiedziałeś, jest to program alternatywny, mimo szerokiego zasięgu radiowej Trójki. Program funkcjonuje na antenie co prawda długo, a polityczne zawirowania na szczęście nie miały na niego wpływu, ale raczej nie spodziewałbym się cudów. Program Alternatywny to audycja, którą bardzo lubię, jak i jego prowadzących, czyli Agnieszkę Szydłowską i Bartka Gila. Muzyka przez nich prezentowana trzyma znakomity poziom, więc mogę się tylko cieszyć, że zostaliśmy docenieni i otrzymaliśmy takie wsparcie. Czuję zresztą siłę tego radia. Od momentu, gdy utwór „Wracam”, a potem kolejne numery z płyty „Trypolis” pojawiają się na antenie, nagle zaczęły się „lajki”, ludzie wchodzą na fanpage, więc to na pewno działa.

Artur Pruziński: Napisałeś tak po prostu do Agnieszki Szydłowskiej?

Kuba Wandachowicz: Tak. Ja się z tymi ludźmi znam od dawna, z czasów Cool Kids of Death. Dla mnie to było naturalne, że w momencie, gdy tylko wydamy płytę, to podrzucimy ją wszystkim znajomym dziennikarzom. Agnieszka Szydłowska akurat się urlopowała, ale przekierowała mnie do Bartka Gila. On po dwóch dniach odpisał, że mega zaj… 😊 i prosi o płyty dla słuchaczy, zrobi konkursy itd. Miło, tym bardziej że w stacjach radiowych i telewizji nie ma aktualnie miejsca, gdzie tego typu muzykę się prezentuje.

Artur Pruziński: Gdyby jednak telewizja publiczna zaproponowała wam występ, to zagralibyście? Mam na myśli kontekst dobrej zmiany.

Kuba Wandachowicz: Gdyby zaproszono mnie osobiście jako panelistę do programu publicystycznego typu „Warto rozmawiać”, to bym odmówił. Wiem, z czym to się je i jak bardzo manipuluje się tam przekazem. Nie mam natomiast problemu z tym, aby prezentować muzykę w takich mediach. To są bowiem dwie różne rzeczy. Trzeba robić swoje, władza się zmieni. Wracając do Trójki, rozmawiałem z ludźmi, którzy tworzą tzw. pion techniczny. Oni patrzą na tę sytuację z dużo większym dystansem. Przeżyli wielu dyrektorów i liczne zawirowania polityczne. Oczywiście, gdybym był dziennikarzem i ktoś z szefostwa kazałby mi zaprezentować materiał w tendencyjny sposób, to bym odmówił. Gdybym jednak został zaproszony do TVP Kultura, czyli jednej z kilku telewizji pana Kurskiego, to nie widzę przeciwskazań. W mediach narodowych wciąż funkcjonuje szereg programów, które nie odnoszą się do polityki, są wartościowe, poza tym to są media publiczne, czyli w jakimś sensie również moje. Mam prawo w nich występować. To z moich podatków 😊

Artur Pruziński: Z abonamentu 😊 Powiedz proszę, jaką historię opowiada album „Trypolis”?

Kuba Wandachowicz: To jest trochę tak, że niezręcznie mi o tym mówić, bo autorem tekstów jest nasz wokalista Marcin Pryt. Tyle tylko, że Marcin powiedział, iż on za ch… nie przyjdzie na żaden wywiad 😊 Podobno ja dobrze mówię, mam jeździć i opowiadać. Ponieważ się przyjaźnimy, a płytę robiliśmy trzy lata, dzieląc się przemyśleniami, więc…jeżdżę i opowiadam. Mamy do czynienia z autentyczną historią Polaka, który walczy w Afryce jako najemnik. Marcin poznał tego człowieka u nas w klubie DOM w Łodzi. Przy czym nie można traktować albumu „Trypolis” jako reportażu. Teksty piosenek mają to do siebie, że nie są dosłowne. Ja osobiście pomysł i koncept na osadzenie historii w Afryce traktuję bardzo emocjonalnie, ponieważ to dotyka sedna problemów współczesnego świata; Islam vs Europa, uchodźcy, to czy my – mieszkańcy kraju teoretycznie bezpiecznego, jakkolwiek w tym uczestniczymy. Dla mnie takie przemyślenia są wyrazem kosmopolityzmu. Każdy z nas jest trochę uchodźcą, mimo że mieszka we własnym kraju.  Marcin zresztą ma smykałkę do tworzenia tekstów, literacko jest świetny, a my, nieskromnie mówiąc, dorównujemy mu muzycznie. Trzeba też powiedzieć, że poświęciliśmy tej płycie dużo czasu, ja sam kilkadziesiąt nieprzespanych nocy. Oczywiście nie non-stop, bo album powstawał w odstępach czasu. Nie ma co ukrywać, że im jesteś starszy, tym bardziej dopada cię proza życia…czytaj: nagrywanie i wydawanie płyt z muzyką alternatywną nie przynosi żadnych pieniędzy. Ale gdy masz już tą świadomość, to…

Artur Pruziński: To już masz wtedy trochę wyj… 😊

Kuba Wandachowicz: Tak 😊 Możesz się wyluzować, poczuć, że nie masz żadnych ograniczeń. Nie masz np. z tyłu głowy podświadomego pragnienia, żeby zrobić coś bardziej radiowo.

Artur Pruziński: Ty się wypisałeś z muzyki w takim razie chyba świadomie. Wiem, że Tryp to twój jedyny projekt muzyczny w przeciągu ostatnich kilku lat. Co w takim razie teraz robisz? Wiem, że studiowałeś filozofię i chyba w radiu pracujesz?

Kuba Wandachowicz: Nie, dobra zmiana mnie wypie….😊 Pracowałem w radiu cztery lata, przyszedł nowy dyrektor i powiedział: Panie Jakubie. Bardzo pana lubię, prowadzi pan świetny program, ale kiedy indziej 😊 No więc nie pracuję już w radiu, ale prowadzę w Łodzi wspólnie z kolegami klub DOM na Piotrkowskiej.

Artur Pruziński: Grałem kilka razy w Łodzi na Piotrkowskiej. Po ostatnim występie w klubie New York nas pobili. Ale chłopaki źle trafili, bo kolega gitarzysta to lokalny mistrz krav magi i co tu dużo mówić…zrewanżował się z nawiązką.

Kuba Wandachowicz: No ja takich historii mógłbym ci opowiedzieć tysiące. Jak otworzyliśmy DOM siedem lat temu, to remontowaliśmy wszystko sami. Dwa tygodnie po otwarciu przychodzi kilku dresów i rozwala cały klub. Porcelana w kawałkach, woda leci w toalecie pod kątem dziewięćdziesięciu stopni. Biegnę do bramkarzy i mówię, żeby zareagowali, ale oni się boją, bo znają tych dresów z osiedla i nie chcą mieć potem przesrane. Więc ja, który czułem pod paznokciami tynk, który te dwa tygodnie wcześniej sam układałem, wziąłem kran, który leżał już rozwalony gdzieś obok łazienki i lecę na tych dziesięciu typów w szale, bo adrenalina itd. Wylądowałem potem oczywiście na pogotowiu.


Artur Pruziński: Kuba, teksty na płytę albumu „Trypolis” są autorstwa Marcina Pryta, ale wiem, że ty też masz smykałkę do pisania. Tworzyłeś dla kilku znanych artystów, choćby Justyny Steczkowskiej…

Kuba Wandachowicz: To, że dla Justyny Steczkowskiej pisałem, niekoniecznie oznacza, że jestem świetnym tekściarzem.

Artur Pruziński: Nie wiem, co dla niej tworzyłeś dokładnie 😊

Kuba Wandachowicz: Faktem jest, że pisałem dla Justyny Steczkowskiej, dla Tomka Makowieckiego, Golden Life.

Artur Pruziński: Dla Adama Wolskiego (wokalista Golden Life) naprawdę też pisałeś? Bardzo fajny ziomuś.

Kuba Wandachowicz: Tak, bardzo fajny. Ja w ogóle bardzo lubię pierwszą płytę Goldenów, więc nie miałem problemów z tym, żeby dla nich coś napisać. Z nimi się super pracowało, po kumpelsku, dostałem potem płytę. Podobnie z Makowieckim. Pisałem też teksty w Cool Kids of Death. A z Justyną się nawet na oczy nie widziałem, napisałem jej sześć piosenek i ledwo raz przez telefon rozmawialiśmy. Takie wiesz, „a dostanę płytę?”. 😊 Tworzyłem również tekst piosenki do jednej z komedii romantycznych TVN-u. Napisałem go, wysłałem i pojechałem na OFF-Festival. Zadzwonili do mnie z produkcji, że numer się podoba, tylko jakieś słowo się powtarza i że koleżanka coś tam poprawi, zamieni jedno czy dwa zdania. Wróciłem z festiwalu, minął miesiąc i otrzymałem na maila gotową piosenkę. I tam z mojego tekstu, wyobraź sobie, ostała się dosłownie jedna linijka. Okazało się, że tekst pisało siedem osób równolegle, przyszedł producent i z każdego z nich wziął jeden bądź kilka wersów. Wyszedł jakiś bezsensowny miszmasz o dupie Maryny. Tak wygląda show-biznes 😊

Artur Pruziński: Wracając na koniec do tematu nowej płyty zespołu Tryp. Będziecie koncertować?

Kuba Wandachowicz: Mam nadzieję. Brakuje mi muzyki na żywo. Wiem już, że zagramy w Gnieźnie, w Toruniu oraz w Łodzi i we Wrocławiu. Dla mnie granie dla publiczności to bardzo ważne przeżycie. Potencjalne kwestie finansowe w tym kontekście to sprawa drugorzędna.

Artur Pruziński: Dziękuję za rozmowę. Powodzenia!

Kuba Wandachowicz: Dzięki!

Artur Pruzinski