Baśnia debiutuje z dobrymi znajomymi!

Baśnia Lipińska

Projekt Baśnia kilka miesięcy temu wydał debiutancki krążek o nazwie „No Falling Stars And No Wishes”. Ta popowo-postpunkowa płyta to dzieło Baśni Lipińskiej oraz towarzyszących jej muzyków, których mieliśmy po części okazję już gościć na naszych łamach przy okazji innych projektów. Tych, co jeszcze nie słyszeli Baśni, zachęcam do odpalenia „odtwarzacza”, jest bardzo smacznie. Liderka zespołu opowiedziała nam nieco więcej, zaczynając od płyty, a kończąc na… Kubie Wojewódzkim 🙂

Artur Pruziński: Gratuluję debiutanckiej płyty. Klimat rodem z lat 80-tych, taki kobiecy The Cure, trochę The Cranberries… dlaczego macie kurde tylko niecały tysiąc followersów?

Baśnia Lipińska: Pewnie dlatego, że to dopiero debiutancka płyta, pewnie dlatego, że wybraliśmy połączenie niszowych gatunków muzycznych w sumie sprzed wielu dekad, pewnie dlatego, że nie mamy dużej wytwórni, która by w dodatku nas chciała zainwestować, tylko wszystko robimy i finansujemy sami. Wkładamy jednak w każde działanie całe serce, staramy się żeby każdy nasz koncert był wyjątkowym wydarzeniem, także choć grupa naszych fanów nie jest jeszcze duża, to bardzo mocno odczuwamy jej wsparcie i na takich prawdziwych fanach-słuchaczach najbardziej nam zależy, nie staramy się więc sztucznie pompować liczby fanów na Facebooku 🙂 

Artur Pruziński: Baśnia to co prawda zespół, ale Ty jesteś jego zdecydowaną liderką. Kim jest Baśnia Lipińska?

Baśnia Lipińska: Kocham muzykę, słucham jej namiętnie, chcę dać polskiej scenie projekt, który jest tym, co mnie fascynuje w muzyce, porusza i emocjonuje. Baśnia to marzycielka, która stwierdziła, że da radę, że spełni swoje marzenie o płycie takiej, jaką sobie wymarzyła, która wymarzyła sobie zespół pełen muzyków, pełen żywych instrumentów jak gitary, perkusja, trąbka, złożony z ludzi o podobnym systemie wartości, rozumiejących się w życiu i w muzyce. Baśnia to też perfekcjonistka, która stara się zrobić wszystko, żeby dostarczyć słuchaczom maksymalną jakość muzyczną jaką może im zaoferować, bo sama jest słuchaczką, melomanką, sama uwielbia rozkoszować się pięknie wykonanymi i nagranymi dźwiękami. 

Artur Pruziński: Brzmienie zespołu napędza zdecydowany bas Łukasza Zaorskiego-Sikory, znanego choćby z zespołu Landszaft. Gościnnie na płycie zagrał także Michał Michota na trąbce, który kiedyś – również gościnnie – zasilił szeregi mojego zespołu – SUOVA. Powiedz proszę zatem ciut więcej o gitarze i perkusji, bo panowie Filip Onufry Jaremko i Adam Kaliszewski również robią wszystko, aby ich usłyszeć i docenić każdy dźwięk. 

Baśnia Lipińska: Filip oprócz grania u nas na perkusji, ma też swój bardzo słoneczny, muzyczny projekt Fale, jest także bardzo aktywnym DJ-em grającym w każdym tygodniu w warszawskich klubach. Adama poznałam kilkanaście lat temu jako gitarzystę świetnego progresywno-metalowego zespołu z wokalistką na czele, zespół nazywał się Naamah. 

Artur Pruziński: Jakie są plany zespołu na najbliższe miesiące. Koncerty, kolejna płyta?

Baśnia Lipińska: Mamy nadzieję, że na jesieni zagramy jeszcze jakieś koncerty, a w międzyczasie przygotowujemy pomału materiał na drugą płytę. Także w sumie bardzo kreatywny czas przed nami, już chyba wszyscy nie możemy się doczekać tworzenia i grania nowych piosenek, zwłaszcza że mija właśnie rok od nagrywania w studiu naszej debiutanckiej płyty “No Falling Stars And No Wishes” 🙂 

Artur Pruziński: Piszesz teksty po angielsku. Nie spytam dlaczego lecz czy próbowałaś dotrzeć z płytą poza granice kraju, np. do zagranicznych recenzentów? Czy jakieś opinie o albumie spoza Polski do Ciebie docierają?

Baśnia Lipińska: Oczywiście nie jest łatwo debiutantom przebić się na arenę międzynarodową i rynki zagraniczne, ale tak, płytę wysłaliśmy w kilka miejsc i spotkała się z miłym przyjęciem, przede wszystkim – co nas bardzo zaskoczyło – zainteresowała się nami Grecja, skąd kilka stacji radiowych zaczęło nas grać, a Mike Dimitriou dla Noise Journal napisał bardzo pochlebną recenzję naszej płyty określając nas jako “gorgeous blend of post-punk, a bit of a cold-wave included within, dark pop (…) pretty positive music with truly angry and manifest lyrics that are sung with style, in a debut album which, in all, reflects seriousness.” Pisał też o nas Side-Line Magazine podkreślając “sensitive and fragile timbre of voice of leading lady Baśnia Lipińska. (…) Perfect music to relax while the album features a few cool cuts.” a także doceniając w recenzji w jak estetyczny sposób został wydany nasz digipack, co również było bardzo miłe. 

Artur Pruziński: Przychodzi do Ciebie Kuba Wojewódzki i mówi: daj do posłuchania jeden numer, z płyty jeśli mi się spodoba – zapraszam do programu. Co byś powiedziała?

Baśnia Lipińska: Powiedziałabym mu, żeby najpierw zlikwidował stanowisko “wodzianki” w swoim programie. Ten obrazek roznegliżowanej dziewczyny podającej mu do picia wodę zawsze uważałam za niesmaczny i uprzedmiotawiający. Puściłabym mu naszą piosenkę “My Turn To Win”, w której śpiewam o molestowaniu, seksistowskich żartach, różnego rodzaju poniżaniu i innych przykrych sytuacjach, które tak często spotykają nas, kobiety. Coś czuję, że by nas nie zaprosił, ale to chyba nie byłaby dla nas wielka strata 😉

Artur Pruziński: Dzięki i powodzenia!

Artur Pruzinski