Beata Szebesczyk i Jan Jakub Monowid – Sonety

Sonety

Pod koniec września nakładem wydawnictwa Requiem Records ukazał się album „Sonety”. Z tej okazji gościłem pianistkę oraz wykładowcę UMFC Beatę Szebesczyk i kontratenora Jana Jakuba Monowida, czyli duet artystów, który wziął na warsztat Benjamina Brittena, Ferenca Liszta, Pawła Mykietyna i zrealizował niezwykle dopracowaną płytę, której podobno należy słuchać w skupieniu. Ja wyczuwam w niej wszechobecną radość i emocje, dziś rano towarzyszyła mi… przy smażeniu naleśników. Powiecie, że to zamach na muzykę klasyczną… Odpowiem – jeśli coś współgra z konsumpcją, to jest zdecydowanie warte uwagi!

Artur Pruziński: Chciałbym zacząć nie od płyty, tylko od przybliżenia czytelnikom i słuchaczom istotnych i ciekawych moim zdaniem aspektów związanych z waszą twórczością. Kuba – czy każdy może być kontratenorem czy też wymaga to specjalnych uwarunkowań?

Jan Jakub Monowid: Absolutnie każdy może być kontratenorem. Nie jest to niczym wyjątkowym, niespotykanym. Kwestia tego, czy dany głos ma ładną barwę, skalę, ale to tak naprawdę dotyczy każdego męskiego głosu. Każdy facet potrafi śpiewać kontratenorem.

Artur Pruziński: Czyli to jest do wyuczenia?

Jan Jakub Monowid: Jak najbardziej. Ale nawet bez nauki np. w żartach ludzie nieświadomie wydobywają się z siebie takie dźwięki.

Artur Pruziński: Jakie mamy jeszcze głosy męskie?

Jan Jakub Monowid: Bas, baryton, tenor.

Beata Szebesczyk: One się oczywiście dzielą dalej na kolejne rodzaje.

Artur Pruziński: Są jakieś zmierzone najwyższe i najniższe wartości głosu, które mężczyzna bądź kobieta są w stanie osiągnąć?

Jan Jakub Monowid: Nie sądzę. Są osoby, które są w stanie zaśpiewać bardzo wysoko bądź nisko, ale często nie jest to na tyle ładne, żeby korzystać z takich umiejętności na scenie.

Artur Pruziński: Beata, przejdźmy do ciebie, zanim jeszcze dotknę tematu płyty. Jesteś wykładowcą. Z ciekawości sprawdziłem tytuł twojej pracy doktorskiej. Pozwolisz, że go nie zacytuję…, a spytam przewrotnie, dlaczego taki długi? 😊

Beata Szebesczyk: Hah, tak, rzeczywiście jest bardzo długi. Trochę mnie zaskoczyłeś tym pytaniem. Właściwie to dokładnie nie pamiętam już, jak on brzmi. Zapalnikiem były utwory świętej pamięci (zmarł w czerwcu 2018) profesora Stanisława Moryto, z którym miałam ogromną przyjemność pracować i dużo rozmawiać o muzyce. Nagrałam razem z Anetą Łukaszewicz płytę „Pieśni” – kompozycje profesora i pomyślałam… dlaczego by nie pójść tym tropem, nie spróbować zmierzyć się z mniej eksponowaną twórczością pieśniarską opartą o motywy zaczerpnięte z muzyki ludowej, zarówno w warstwie muzycznej jak i słownej.

Artur Pruziński: A studenci cię lubią, może się ciebie boją? Z ciekawości pytam 😊

Beata Szebesczyk: A to nie do mnie pytanie. Na pewno staram się nie stosować taryfy ulgowej na zajęciach.

Artur Pruziński: Przejdźmy subtelnie do płyty „Sonety.” Koncertujecie trochę, można was usłyszeć z tym materiałem na żywo?

Jan Jakub Monowid: Tak, mamy już parę występów za sobą. Niektóre utwory będziemy nagrywać jako recital dla Telewizji Polskiej.  Są też plany, ale na razie na zbyt wczesnym etapie, aby o nich mówić.

Artur Pruziński: A macie jakieś obostrzenia dotyczące miejsc w których występujecie, typu odpowiednia akustyka, klimat, pojemność?

Beata Szebesczyk: Przede wszystkim musi być fortepian. Odnośnie klimatu, to graliśmy ostatnio na Łotwie, w Rydze, gdzieś na obrzeżach, w przestrzeni postindustrialnej.

Jan Jakub Monowid: Dokładnie. Warunkiem są instrument, akustyka i odbiorca.


Artur Pruziński: Czyli pub teoretycznie też?

Jan Jakub Monowid: Być może, ale kluczem jest słuchacz. Ta muzyka wymaga pewnego rodzaju skupienia, trochę ciszy.

Artur Pruziński: Powiem, dlaczego o to pytam. Słuchałem „Sonetów” w domu i miałem niepohamowaną chęć, aby dorzucić do tej muzyki element współczesny, typu jakieś wstawki DJ-a, skratche itd., aby otworzyć ją w stronę mainstreamu, ale tak ze smakiem. Dlatego też pomyślałem o koncertach w miejscach mniej kojarzonych z muzyką poważną.

Beata Szebesczyk: Nie myśleliśmy o tym, ale być może w jakieś wizji, typu np. video, teledysk – tam taki dodatek wskazany.

Jan Jakub Monowid: Moim zdaniem to byłaby zbyt duża ingerencja w kompozycje. Chociaż kto wie, z naszych kompozytorów Paweł Mykietyn jeszcze żyje…

Artur Pruziński: Zresztą wciąż młody.

Jak Jakub Monowid: Tak 😊 Może gdyby mu zaproponować taki temat…

Artur Pruziński:  Propos Pawła, wzięliście na warsztatach klasyków – kompozytorów, których już nie ma na tym świecie. W tym gronie Paweł jako jedyny żyjący, wciąż młody. Mimo ogromnej skali talentu, to chyba też nobilitacja dla niego?

Beata Szebesczyk: Nobilitacja dla niego? Myślę, że to są świetne sonety, już w tym momencie klasyka. Także Paweł absolutnie zasługuje na to, aby być w gronie takich twórców. To są znakomite kompozycje, ludzie na nie reagują w pełnym skupieniu.

Artur Pruziński: Projekt „Sonety” ma charakter jednorazowy, czy planujecie kontynuować współpracę?

Jan Jakub Monowid: Jak najbardziej. Planów dokładnych jeszcze nie ma, dopiero jedna wyszła płyta. My w naszym zawodzie mimo wszystko nie zajmujemy się wydawaniem albumów. Przede wszystkim skupiamy się na koncertowaniu i nauce 😊

Beata Szebesczyk: Ja np. marzę o tym, że będziemy mieć możliwość nagrania utworów, które jeszcze nie zostały odkryte, wykonać dzieło po raz pierwszy.

Artur Pruziński: Dziękuję serdecznie. I powodzenia zatem!

Artur Pruzinski