Bolewski & Tubis – duet niczym kwartet

Bolewski-Tubis

Mówią o sobie, że we dwóch tworzą tyle muzyki, ile musiałby zagrać kwartet. Wszystko na żywo i bez montażu.  Radek Bolewski i Maciek Tubis – artyści pełną gębą, z gościnnym wywiadem prosto z jesiennej trasy koncertowej. Zapraszamy do lektury.

Artur Pruziński: 9 marca tego roku miała miejsce premiera waszej debiutanckiej płyty „Lunatyk”. Zanim porozmawiamy o muzyce, powiedzcie proszę – dla niewtajemniczonych – o co chodzi z tymi kropkami na okładce?

Radek: Kropki to osoby, które zdecydowały się wesprzeć nasz projekt. Każda z nich „zakodowana” została w znaku graficznym i specjalnie wygenerowanym przez program kolorze. W ten sposób chcieliśmy im podziękować za zaufanie i olbrzymią dawkę energii, wiary. Było to blisko 300 osób.
 
Artur Pruziński: Wasza muzyka to trochę jazz, trochę piosenki i pop, odrobinę impro. Jakbyście mieli sami się zaszufladkować, to jak określilibyście swoją twórczość, tym samym zdefiniowali słuchacza Bolewski&Tubis?
 
Radek: Przyznam się, że bardzo nie lubię nazywania i szufladkowania muzyki, tym bardziej, że nasze dźwięki  zawierają dużą dozę improwizacji, tak powstawała płyta, a co za tym idzie doszukać się na niej można poza autorskimi tekstami, wpływów muzyki jazzowej, elektronicznej i rocka alternatywnego. Nasz słuchacz to zdecydowanie osoba, która ma ochotę się na chwilę zatrzymać, posłuchać przekazu, pójść na koncert, zobaczyć i poczuć naszą energię.
Maciek: Z całą pewnością jest to muzyka, która zaczaruje osobę wrażliwą na dźwięki.
 
Artur Pruziński: Aktualnie jesteście w jesiennej trasie, którą promuje hasło „…tej jesieni coś się zmieni”. To co się zmieni? 🙂 
 
Radek: To cytat z jednej z naszych piosenek – konkretnie utworu pod tytułem „Myślałem”. Chcemy dzielić się muzyką, przekazem i przemyśleniami, tym samym dawać publiczności powód do przemyśleń, podążania za emocjami, które płyną z naszej muzyki. Dla każdego to hasło oznaczać będzie co innego.
 
Artur Pruziński: Pytam trochę z perspektywy ciekawskiej osoby, muzyka – jesienną trasę dograliście przez impresariat, czy sami kontaktowaliście się z klubami w Polsce?
 
Radek: Tak się składa, że wszystko robimy sami, pomaga nam oczywiście publiczność.
Maciek: Publiczność, albo mówiąc szerzej słuchacze są kluczowi w tak niszowym projekcie. Docieramy do nich sami poprzez media społecznościowe i poprzez polecenia osób, które już były na koncertach. Wierzymy, że jak coś jest dobre, to obroni się samo. Widzimy już pozytywne efekty tych działań, bo zagraliśmy drugi raz zaledwie po 3 miesiącach w tych samych miejscach i ponownie mieliśmy sprzedane bilety.
 

 
Artur Pruziński: Radek, grasz na perkusji, równocześnie śpiewasz. Można powiedzieć Phil Collins. 🙂 To chyba dosyć trudne techniczne łączyć na żywo jedno z drugim…
 
Radek: Tak, jest to jeden ze znaków rozpoznawczych naszego duetu. Nie jest to na pewno oczywiste i łatwe zadanie. W ogóle śpiewanie i akompaniowanie sobie na każdym innym instrumencie, tak żeby ktoś chciał tego posłuchać, jest dużą sztuką.
 
Artur Pruziński: Maciek, jesteś wykładowcą oraz liderem innego zespołu Tubis Trio. Twoje życie kręci się chyba wokół muzyki?
 
Maciek: Zdecydowanie tak. Ciężko to też odgraniczyć w codziennym życiu. Można nawet powiedzieć, że słuchając nagrań innych wykonawców dla przyjemności, też jestem w pracy! To w pewnym momencie jest przytłaczające i tylko absolutna cisza jest ratunkiem. Już 12 października wydaję kolejną płytę z Tubis Trio i ruszę w trasę po Polsce. Tym razem duże sale i festiwale.
 
Artur Pruziński: Planujecie jakieś niespodzianki na 2019, typu kolejna trasa koncertowa albo druga płyta?
 
Radek: Rozpoczynamy pracę nad nowymi utworami (niektóre już wykonujemy podczas tegorocznej jesiennej trasy) i planujemy koncerty na luty/marzec przyszłego roku. Mamy nadzieję, że do tego czasu uda nam się opublikować nasze nowe utwory.
 
Artur Pruziński: Dziękuję Panowie!

Artur Pruzinski