Chemia miłości

Chemistry of Love

Odwiedziły mnie dwie fantastyczne artystki, zarazem bardzo sympatyczne i pełne entuzjazmu kobiety. Marzena Majcher to kompozytorka i gitarzystka, autorka muzyki do ponad 35 filmów, sztuk teatralnych i seriali, a Małgorzata Kubala jest sopranistką znaną nie tylko studentom Wydziału Wokalnego Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina, ale przede wszystkim publice estradowej, zarówno w Polsce jak i zagranicą. Marzena postanowiła przetransponować wzory chemiczne na język muzyki. Upodobała sobie stan miłości, kiedy to w ludzkim umyśle i ciele dzieją się niesamowite historie. Zaprosiła do współpracy Małgosię oraz kwartet smyczkowy – NeoQuartet i tak powstała płyta „Chemistry of Love”.

Artur Pruziński: Jak to jest transponować wzory chemiczne i język miłości na język muzyki?

Marzena Majcher: To był eksperyment muzyczny. Polegał na tym, że przeniosłam wzory substancji chemicznych odpowiedzialnych za stan zakochania na język muzyki. Okazało się, że muzyka i chemia mają swoje punkty styczne i są ze sobą komplementarne. W tych wzorach można zauważyć rytmy, proporcje i konteksty przestrzenne. W nutach jest podobnie. Na zasadzie tej analogii przyrównałam wzory do dźwięków. W efekcie odzwierciedlają one na partyturze struktury linii wzorów. …

Artur Pruziński: A na sopran?

Małgorzata Kubala: W wielu miejscach linia sopranu odwzorowuje kształt, albo kontur wzoru. Można powiedzieć, że śpiewam ten wzór, jakiś jego fragment, ale partia wokalna jest także wtopiona pomiędzy pozostałe linie, które tworzą razem przestrzenną strukturę.

Artur Pruziński: Czyli NeoQuartet tworzy również jedną z tych linii?

Marzena Majcher: Tak, te linie się przenikają, nakładają, współgrają ze sobą. Są widoczne również w układzie wertykalnym (pionowym) kompozycji, np. górną część struktury wzoru grają pierwsze skrzypce, dolną i boczne linie wykonuje wiolonczela oraz pozostałe instrumenty. W tworzeniu kompozycji zależało mi przede wszystkim na przeniesieniu do świata muzyki wibracji i ekspresji, która tkwi w tych wzorach.

Artur Pruziński: Brałyście jakieś konsultacje?

Marzena Majcher: Już myślałam, że zapytasz, czy brałyśmy jakieś narkotyki 🙂  Interesowało mnie, co tak naprawdę  dzieje się podczas  stanu zakochania na poziomie komórkowym.  Zaczęłam analizować wzory tych substancji. Na przykład okazało się, że wzór sumaryczny fenyloetyloaminy to prawie gotowy zapis muzyczny: C8H11N, ponieważ litery C i H, to  również nazwy dźwięków w muzyce.  Miałam też krytyczny moment w trakcie tworzenia tego utworu, kiedy poczułam, że koncepcja komponowania muzyki inspirowanej wzorami ogranicza moją ekspresję.  Wtedy zaczęłam  szukać –  sprawdzać, skąd się wzięły kształty tych wzorów, z czego wynikają. Okazało się, że są one odzwierciedleniem sposobu łączenia się atomów w tych substancjach. W takim razie tak wyglądają nasze uczucia i wibracje w postaci chemicznej. Uznałam, że warto  się temu przyjrzeć.

Artur Pruziński: A dlaczego akurat miłość, a nie jakieś inne emocje, np. nienawiść albo żółć, najbardziej „polskie” słowo…

Małgorzata Kubala: Miłość jest bardziej uniwersalna niż polska żółć bądź inne negatywne emocje. To bardzo pozytywne uczucie, którego wszyscy pragniemy doświadczyć. Chciałyśmy zrobić coś pozytywnego. Napisał do nas artysta malarz, pan Piotr, który był na naszym koncercie w Gdańsku. Bardzo dziękował za pozytywną energię, że bardzo go to podbudowało.

Marzena Majcher: Interesowało mnie to, co jest ukryte pod powierzchnią naszych uczuć podczas stanu zakochania.  Być może skład chemiczny odpowiadający za nienawiść jest również interesujący, ale wywołuje negatywne emocje. Mnie chodziło o pozytywny przekaz. Miłość jest zaprzeczeniem agresji. Świat potrzebuje jej jak najwięcej.

Artur Pruziński: Dziewczyny, znacie się już jakiś czas. Jest między Wami chemia. A jak jest z NeoQuartet, skąd się wzięli w tym trójkącie?

Marzena Majcher: Szukaliśmy zespołu, który byłby świetnie zgrany, a muzycy z NeoQuartet grają ze sobą już 12 lat. Tworzą jakby jeden organizm. Poza tym są naprawdę świetni, znałam ich z rewelacyjnych wykonań muzyki współczesnej. Miałyśmy przyjemność współpracować z muzykami, którzy tworzą jeden z najlepszych kwartetów smyczkowych w Europie.

Małgorzat Kubala: Świetnie się rozumieją, energetycznie współgrają jako grupa. Dzięki temu pobudzają moja energię, wciągają mnie w tą wibrująca przestrzeń muzyczną…

Marzena Majcher:  Muzycy doskonale czuli akcenty, rytmy i emocje w mojej kompozycji. Naprawdę niewiele musiałam im tłumaczyć, żeby wykonali moje utwory, tak jak to sobie wyobrażałam. Trudność wykonania muzyki polegała na precyzji gry i realizacji wielu różnych sposobów artykulacji, które miały duży wpływ na selektywność utworu. Gdy już ustaliliśmy z NeoQuartet wszystkie szczegóły wykonania kompozycji, muzycy zachowali się jak świetni aktorzy, którzy perfekcyjnie potrafią powtórzyć swoją rolę. Poza tym NeoQuartetowi podobała się moja kompozycja i świetnie nam się ze sobą współpracowało.

Artur Pruziński: Będziecie koncertowały?

Marzena Majcher: Planujemy zagrać koncerty „Chemistry of Love” w różnych miastach w Polsce.   Poza Gdańskiem i Warszawą można będzie się nas usłyszeć w Łodzi, Poznaniu, Białymstoku, Sandomierzu i w Rzeszowie.  Muzyce podczas koncertów, towarzyszy filmowa wizualizacja znanego operatora filmowego – Andrzeja Wojciechowskiego.

Artur Pruziński: Marzena, już na koniec rozmowy chciałbym Cię spytać o kino. Masz całkiem spory dorobek artystyczny, jeśli chodzi o muzykę filmową. Czy takie doświadczenie pomaga, czy też przeszkadza przy pracy nad koncept albumem, jakim jest niewątpliwie Chemia Miłości? Pytam bo wydaje mi się, że ta płyta spokojnie mogłaby być ścieżką dźwiękowa dla filmu o takim samym bądź podobnym tytule.

Marzena Majcher: Myślę, że jak najbardziej. Ta muzyka rzeczywiście mogłaby być ścieżką do filmu.   W tworzeniu  „Chemistry of Love”  korzystałam z technik minimalistycznych, które świetnie sprawdzają się również w muzyce filmowej.  Charakterystyczne dla minimalizmu są repetytywnie motywy rytmiczne i struktury melodyczne. W tych obszarach muzyki czuję się najlepiej i bardzo dobrze się w nich poruszam.     

Artur Pruziński: Dziewczyny, życzę powodzenia i tłumów na koncertach. Dzięki za wywiad!

Artur Pruzinski