Dünayev // Søppel – electro dźwięki, gwiezdne neony, beatu blask i turbo bass

Dünayev i Søppel

Duet wokalno-producencki – Dünayev // Søppel, czyli Przemysław Dunajew i Fryderyk Tabaka. Electro dźwięki, gwiezdne neony. Beatu blask i turbo bass. Niech muzyka mówi sama za siebie – to ich motto. Panowie zrobili jednak wyjątek i odwiedzili mnie, aby porozmawiać o swojej arcyciekawej twórczości.

Artur Pruziński: Wasze pseudonimy artystyczne Dünayev i Søppel – skąd się wzięły? Ty Fryderyk masz równie oryginalne nazwisko – „Tabaka” – chyba, że to też pseudonim?

Søppel: Nie, to moje prawdziwe nazwisko. Mam to szczęście, że rodzice zdążyli mi nadać taki pseudonim artystyczny, zanim się urodziłem.

Dünayev: To tak, jak u mnie! Mój pseudonim to faktycznie moje nazwisko.

Artur Pruziński: A motto, którym kierujecie się w twórczości? Powiem wam, jak to wygląda z mojej perspektywy. Słucham i oglądam was na scenie i myślę sobie: podoba mi się, ale nie wiem, jak to zdefiniować i ocenić. Coś tam momentami jakby zgrzyta w warsztacie, ale potem czuję, że to chyba jest świadome i bardzo mnie porusza, zaciekawia. Czuć alternatywny klimat Berlina.

Søppel: Jeśli chodzi o sam background muzyczny, to wyjściowo pisałem i śpiewałem muzykę do swojego zespołu. Gram tam bardziej rockowe rzeczy. Natomiast teoretycznej ogłady całość zaczęła nabierać w trakcie współpracy z Dünayevem, bowiem wcześniej „robiliśmy” jeszcze jeden band i tam to miało o wiele bardziej nieokrzesaną i wręcz punkową formę, mimo że graliśmy elektronikę. Z pewnością chcemy jedną nogą stać w przeszłości, odnosić się m.in. do brzmień lat osiemdziesiątych, ale jednocześnie szukamy braku wtórności.

Dünayev: Ja staram się łączyć warsztat z emocjami. Warsztat niewątpliwie jest podstawą. W naszym projekcie zdecydowanie jest pewna ogłada, staramy się kłaść duży nacisk na techniczne aspekty produkcji muzycznej.

Artur Pruziński: Ok, pytałem o to również pod kątem Idola i twojego występu w tym programie Dünayev. Został on wtedy skomentowany jako kreacja.

Dünayev: Ja bym tego nie łączył. Program, w którym wystąpiłem, był pewną formą zabawy. Absolutnie nie toleruję karaoke, nie odnajduję się w tej konwencji. Idąc do tego programu, myślałem, że można tam przemycić trochę swoich rzeczy, ale okazuje się, że nie można – akurat do tego formatu. Stąd pewnie taka ocena, czyli wspomniana przez ciebie „kreacja”.

Artur Pruziński: Ale poszedłeś tam, żeby się sprawdzić, zabłysnąć?

Dünayev: Nie do końca. Bardziej z ciekawości. Chciałem zobaczyć, jak to wygląda od strony uczestnika. Słyszałem wcześniej, że tego typu programy bazują na reżyserii, ale co innego słyszeć o tym, a faktycznie sprawdzić od środka. No i faktycznie tak było, mi do końca to nie odpowiadało, stąd uciekłem trochę w prześmiewczą formę.

Artur Pruziński: Widziałem, że ostatnio koncertowaliście, m.in. u mojego kolegi Hipolita w Składzie Butelek. Jak to jest u was z występami – sfera wizualna jest równie istotna, co muzyczna? Kim jest wasz słuchacz, czy to człowiek, który przychodzi na koncert, bo oczekuje czegoś oryginalnego, nietuzinkowego?

Søppel: Wydaje mi się, że jesteśmy na tyle wczesnym etapie promowania materiału i pokazywania go na żywo, że nie możemy jeszcze mówić o kimś takim, jak nasz fan. Póki co ludzie, którzy przychodzą na występy, najczęściej nas znają bądź kiedyś otarli się o nasze działania i po prostu im to się spodobało. Staramy się dbać o wszystkie detale, o których wspomniałeś. To powinno iść równolegle, mam na myśli dbałość o sferę wizualną, jak i muzyczną.

Artur Pruziński: Ale to jest tak, że jak komponujecie utwór, to robicie to od razu w korelacji ze sferą wizualną, czyli tworząc dźwięki, macie z tyłu głowy, że to będzie współgrało z konkretnym obrazem bądź imagem scenicznym?

Dünayev: Nie, nie trzeba tak. Gdybyśmy w ten sposób do tego podchodzili, to każda piosenka byłaby oddzielnym projektem. Wizerunek, który mamy, jest w zgodzie z całością muzyki, którą tworzymy, ma stały charakter.

Artur Pruziński: A najbliższe koncerty – planujecie coś, możecie powiedzieć?

Søppel: Tak. 30 czerwca (publikacja wywiadu nastąpiła dzień po koncercie) zagramy na trawie w ogrodzie domku „Państwo, Miasto” na Jazdowie w Warszawie. Wstęp wolny.

Artur Pruziński: A gdzieś poza Warszawą?

Dünayev: Søppla strasznie naciskam, żebyśmy zagrali w Poznaniu (rodzinne miasto Søppla) w klubie Tama. To jest najbliżej, to nasz główny cel.

Artur Pruziński: Propos rodzinnego miasta, powiedzcie dwa, zdanie o sobie, o korzeniach?

Dünayev: Ja jestem chłop z Mazur. Urodziłem i wychowałem się w małym miasteczku – Nidzica. Tam też zetknąłem się pierwszy raz ze sceną

Artur Pruziński: Mazurską kabaretową?

Dünayev: Tak, Mazurska Noc Kabaretowa. Ale oczywiście nie, to jest żart. Byłem stażystą w ośrodku kultury w Nidzicy. Wtedy bardzo obawiałem się tej sceny, ale… miłością szybko zapałałem (śmiech).

Søppel: Jestem rodowitym Wielkopolaninem. Zahaczam od dawna o twórczość na wielu polach artystycznych. Koresponduje ze mną taka interdyscyplinarność, czyli piszę muzykę, ale symultanicznie prowadzę też swój projekt, gdzie gram i śpiewam zupełnie inną muzykę. Oprócz tego ocieram się o fotografię i pisanie tekstów. Łączę te różne sfery.

Artur Pruziński: A czy jako człowiek z Poznania, chodzisz na ćmika czy na papierosa?

Søppel: Ani jedno ani drugie.

Dünayev: Co to jest ćmik?

Søppel: Tak się mówi w Poznaniu.

Artur Pruziński: Tak, jeżeli idziesz na fajka, to mówisz, że idziesz na ćmika. Nie jestem z Poznania, ale mój kumpel stamtąd zawsze tak mówił.

Dünayev: Nigdy nie mówiłeś Søppel, to ja teraz tak zacznę mówić!

Artur Pruziński: Ostatnie pytanie. Planujecie epkę?

Dünayev: Jeśli chodzi o płytę, to byśmy bardzo chcieli. Ale ja jeszcze nie czuję, że jesteśmy gotowi, aby rejestrować już tego typu materiał. Myślę natomiast, że powinniśmy zarejestrować tryptyk, czyli trzy utwory, wydać je może w formie epki.

Søppel: Tak, dwa z tych utworów figurują na kanale YouTube. Trzeci nie jest opublikowany. Ważny aspekt – te trzy utwory, trzy prace wizualne, mają funkcjonować jako twór wzajemnie kontynuujący się, one wynikają jeden z drugiego.

Dünayev: Tak, mają tworzyć zamkniętą historię.

Artur Pruziński: Dziękuję i powodzenia!

Artur Pruzinski