Czy każdy może śpiewać?

Bitwa na głosy

Bo śpiewać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej… ale jak dobrze zaśpiewać melodię i podporządkować dźwięk tonacji? Czy da się wykształcić głos? Czy dorosły człowiek może się nauczyć śpiewać i występować na scenie? Praca nad głosem jako forma terapii osobowości? „Śpiewaj z przepony” – ale o co właściwie chodzi? Jak sprawdzić barwę, skalę głosu, słuch muzyczny, poczucie rytmu, słuch harmoniczny itp. oraz jak zadbać o higienę głosu? Tego wszystkiego i więcej dowiecie się z wywiadu z Marceliną Woźną – nauczycielką śpiewu, wokalistką, laureatką wielu festiwali i konkursów, uczestniczką programów „Voice of Poland” oraz „Bitwa na Głosy”. 

Artur Pruziński: Czy każdy może śpiewać?

Marcelina Woźna: W czystej teorii tak.  Śpiewać każdy może, trochę lepiej, lub trochę gorzej – jak śpiewał Jerzy Stuhr. Ale jeśli chcielibyśmy się zagłębić w ten temat, to żeby śpiewać dobrze potrzebna jest koordynacja słuchowo głosowa. Mówimy, słychać nas, mamy barwę głosu mniej lub bardziej charakterystyczną; słyszymy, czyli mamy możliwość odbierania dźwięków jakie nas otaczają. Teoretycznie podstawowe warunki spełnia prawie każdy. Ale czy umiemy podporządkować dźwięk tonacji, zaśpiewać melodię czysto intonacyjnie?! Nie każdy to potrafi. Słuch można wykształcić, głos również (fałdy głosowe to nic innego jak mięśnie). Często wiele zależy też od tego ile wspólnego mamy z muzyką w dzieciństwie, czy w domach słucha się muzyki, czy ktoś z rodziny śpiewa bądź gra na instrumencie. Im wcześniej zaczniemy muzykować (np. zajęcia umuzykalniające w przedszkolach, rytmika, wspólne śpiewanie czy granie w domach) tym większa jest szansa, że nasz słuch, poczucie rytmu i sam głos będą się rozwijać, co ułatwia w późniejszym czasie prace nad głosem.

Śpiew jest o tyle trudniejszy od gry na instrumencie, że nie pomogą nam w poprawnym śpiewaniu zdolności manualne. Jeśli wiemy gdzie na gitarze, fortepianie czy też innym instrumencie znajdują się poszczególne dźwięki możemy nauczyć się ich używać. Z głosem jest o wiele trudniej, dlatego, że nie ma np. klawisza, który pozwoli nam wydobyć pożądany dźwięk, wiele więc zależy od naszej świadomości muzycznej, wyobraźni no i od wyćwiczenia tego jak używać zdrowo i poprawnie swojego instrumentu.
Zawsze jednak zachęcam ludzi do śpiewania, bo jest to najbardziej przystępna forma aktywności muzycznej, a jak wiadomo muzyka ma duży wpływ na ogólny rozwój człowieka (koncentracja, myślenie abstrakcyjne, wrażliwość itd.). Przy okazji można poprzez muzykę dać upust swoim emocjom. Więc jeśli tylko są chęci to każdy śpiewać powinien, niekoniecznie zawodowo.

Artur Pruziński: Czy do śpiewu trzeba mieć specjalne predyspozycje? Jesteś w stanie określić procentowo wagę talentu vs właściwie i odpowiednio wcześnie rozpoczętej edukacji, a także takich atrybutów jak pewność siebie, charyzma?

Marcelina Woźna: Jak wspomniałam słuch muzyczny i głos trzeba mieć, ale nie nazwałabym tego talentem. Są oczywiście ludzie, którzy rodzą się z „tym czymś” i mają wybitne predyspozycje (tzw. naturszczyk) – osoby, które bez kształcenia muzycznego w naturalny i nieświadomy sposób pracują głosem na poziomie zaawansowanym. Ale wg mnie wystarczy 20% predyspozycji, a reszta to nasza praca nad głosem i otwarty umysł i możemy z łatwością w szybkim tempie przeskoczyć umiejętnościami osoby, które uważaliśmy za utalentowane. Wiąże się to także z tym, że osoby bardziej zdolne, często same uważają się za dobrych, więc trudniej im przyjąć słowa krytyki czy instrukcje od ludzi z zewnątrz, czyli np. od instruktora śpiewu, przez co ich rozwój staje w miejscu.

Jeśli chodzi o pewność siebie, to łatwiej jest kiedy uczeń potrafi się otworzyć na lekcji przed nauczycielem, pokonać wstyd, nie bać się pomylić, czy zaprezentować swoich pomysłów co do utworu itd.
Pewność siebie i charyzma weryfikowane są jednak przez docelowych odbiorców, czyli przez publiczność podczas np. koncertu, kiedy to nie liczy się tylko poprawne zaśpiewanie utworu, ale pokazanie swoich emocji, osobowości scenicznej, przekazu interpretacji. Na scenie jesteśmy „produktem”, więc należy  „sprzedać” swoje zalety wokalno-sceniczne jak najlepiej, ale szczerze, żeby publiczność nas pokochała.

Artur Pruziński: W jakim wieku najlepiej rozpocząć edukację?

Marcelina Woźna: Im wcześniej tym lepiej. Jak w każdej dziedzinie, edukacja muzyczna to złożony proces. Umiejętności muzyczne rozwijają się każda w swoim czasie. Poczucie rytmu, słuch tonalny, harmoniczny. Najlepiej kiedy zaczyna się jako dziecko, ale nie jest powiedziane, że dorosły człowiek nie może rozpocząć edukacji muzycznej. Owszem może. Z dorosłymi pracuje się zupełnie inaczej, mają określone cele, są często bardziej zaangażowani w zajęcia, mają dużo większą świadomość niż dzieci, ale brak podstaw i to, że zazwyczaj każdy chciałby od razu śpiewać rewelacyjnie sprawia, że czasem mogą się oni zniechęcać (zwłaszcza na początku) – i tu rola nauczyciela, żeby motywować uczniów do dalszego rozwoju, nawet gdy nie jest łatwo. Dzieci łatwiej się przełamują i nie boją się pomylić, dorośli boją się oceny, więc często i śpiewają bardziej zachowawczo.

wygraj sukces

Artur Pruziński: Na lekcje śpiewu przychodzą do ciebie tylko dzieci?

Marcelina Woźna: Głównie dzieci i młodzież, ale nie tylko. Uczę również dorosłych, zarówno tych początkujących jak i zaawansowanych. Niektórzy dorośli przychodzą ponieważ mają już ułożone życie zawodowe, prywatne i mają czas i pieniądze na realizowanie swoich pasji i marzeń z dzieciństwa. Część z nich również posiada solidne podstawy (np. ukończona szkoła muzyczna).

Artur Pruziński: Jakie są motywacje w przypadku dorosłego człowieka, który rozpoczyna naukę śpiewu?

Marcelina Woźna: Dorośli często śpiewają już w zespołach, czy też mają za sobą liczne występy i nagrania w studio i chcą rozwijać się dalej, potrzebują kontroli osoby z zewnątrz, bo jak wiadomo, mamy dużą tolerancje własnych manier i błędów wokalnych z racji, że jesteśmy osłuchani ze swoim głosem, a nauczyciel może pomóc zadbać o to by głos brzmiał lepiej i się rozwijał. Zdarza się także na zajęcia zapisywać się osobom dorosłym, dla których muzykowanie jest jedną z form spędzania wolnego czasu, bez jasno określonych celów rozwoju. Motywacją może być udział w jakimś projekcie muzycznym, chęć realizacji swoich pasji i marzeń, poszerzania swoich muzycznych horyzontów, chęć zrobienia coś dla siebie, lub  rozładowania stresów i napięć związanych np. z pracą. Muzyka przecież bardzo dobrze działa na nasze samopoczucie, a do śpiewania nie potrzeba dodatkowo posiadać instrumentu, więc chyba łatwiej zacząć od tej formy aktywności muzycznej.

Artur Pruziński: Prowadzisz zajęcia z uczniami bardziej i mniej utalentowanymi. Z jednych może być materiał na wokalistkę/wokalistę, ale nie oszukujmy się, większość nie będzie śpiewać. Czy w twojej pracy najbardziej liczy się progres jaki jesteś w stanie wykrzesać z człowieka?

Marcelina Woźna: Każdy z uczniów jest na innym etapie, każdy śpiewa w innym celu. Racja, nie wszyscy będą w przyszłości nagrywać swoje płyty, czy koncertować. Niektórzy traktują śpiew jako formę terapii osobowości, przełamując tym swoją nieśmiałość (pomagają w tym występy na scenie, które wiążą się z pokonywaniem strachu/stresu). Niektórzy lubią rywalizować, więc kształcą się i jeżdżą na konkursy i festiwale wokalne, a pokazując swoje umiejętności i zdobywając sukcesy budują swoją pewność siebie, która przydaje się w życiu. Każdy z uczniów jeśli tylko wykaże odrobinę chęci i słucha się rad, widzi rezultaty. Mnie cieszy każdy najmniejszy sukces ucznia. Nie zależnie od tego czy jest to lepsza dykcja, podparcie oddechowe itp. czy sukcesy związane z wygrywaniem konkursów czy dostania roli w teatrze muzycznym. Kibicuje każdemu z osobna, w swoją pracę wkładam dużo serca, dzielę się umiejętnościami i staram się zarażać pasją, wskazując kolejne cele razem walczymy o sukces każdego ucznia. Więc odpowiedź brzmi tak, liczy się progres, wtedy zadowolona jestem ja, co motywuje mnie do dalszej pracy, ale przede wszystkim sprawia, że uczniowie chcą więcej i więcej.

Artur Pruziński: A nie jest tak, że trochę oszukujesz niektórych, mniej zdolnych podopiecznych, czy też ich rodziców?

Marcelina Woźna: W trakcie mojej kilku letniej pracy w zawodzie nie zdarzyło mi się oszukać ucznia czy rodzica. Od samego początku, czyli od przesłuchania/lekcji próbnej jestem szczera, bo taką osobą jestem na co dzień. Zdarzyło mi się zarówno powiedzieć komuś, że nie podejmę się nauki, bo osoba ma zbyt małe predyspozycje żeby dobrze śpiewać (zachęcam wtedy do zajęć umuzykalniających, kształcenia słuchu, bądź do innych aktywności muzycznych) jak i powiedzieć, że śpiewa rewelacyjnie i praca będzie opierać się jedynie na doskonaleniu umiejętności wokalnych. Mówię co jest ok na starcie i co będzie wymagało dużo pracy i samozaparcia od młodego wokalisty, jeśli chce to robić dobrze. Rzetelnie sprawdzam każdego na początku (barwa, skala głosu, słuch muzyczny, poczucie rytmu, słuch harmoniczny itp), żeby wiedzieć z kim mam pracować i co jest do zrobienia. Na zajęciach zawsze panuje miła atmosfera, ale kiedy ktoś przychodzi nieprzygotowany, bądź nie przykłada się do nauki pomimo, że twierdzi, że mu zależy, próbuje motywować go systematycznej pracy również w domu, bo to daje duże efekty, dawać wskazówki, które przyspieszą pracę, a jednocześnie dadzą satysfakcje i uczniowi i mi.

Artur Pruziński: Jak wyglądają lekcje śpiewu, ile miesięcy, lat trwa nauka i jakie są kluczowe zagadnienia z którymi mierzy się uczeń?

Marcelina Woźna: Nauka śpiewu jest kwestią indywidualną, zależy od predyspozycji muzycznych, ale też od pracy włożonej przez ucznia poza lekcją, bo na lekcji mogę dać wskazówki, pokazać co jest do wyćwiczenia, zwrócić uwagę na błędy, ale wszystkiego w godzinę tygodniowo czy dwie nie da się wyćwiczyć. Jeśli uczeń śpiewa systematycznie stosując się do wskazówek, to po kilku lekcjach słyszy wyraźną różnicę. Po kolejnych kilku tygodniach jest gotowy zazwyczaj do zaprezentowania pierwszych utworów np. na koncercie organizowanym przez szkołę. Jednak nie ma reguły, każdy pracuje swoim tempem, każdy zaczyna z innego miejsca i różne kwestie ma do przepracowania. Uczyć można się całe życie. Jak w każdej dziedzinie, żeby być dobrym, trzeba się rozwijać i systematycznie śpiewać. Łatwiej utrzymać formę kiedy ma się  „kogoś nad sobą”, kto doradzi i przypilnuje pewnych kwestii. Lekcje śpiewu porównałabym trochę do ćwiczeń fizycznych. Jeśli chcemy być w formie musimy uprawiać sport/ muzykę. Fałdy głosowe to w końcu też mięśnie.

Artur Pruziński: Często mówi się „śpiewaj z przepony”. Na czym właściwie polega ta magiczna różnica?

Marcelina Woźna: Żeby powstał dźwięk, potrzebujemy powietrza, pracy strun głosowych, rezonatorów i ostatecznego kształtu nadaje nasza buzia. Ważną kwestią jest praca przepony, dzięki niej jesteśmy w stanie kontrolować wytwarzane przez nas powietrze. „Śpiewaj z przepony” – czyli jak? Zawsze śmieję się, że to hasło wzbudza takie samo zdziwienie, jak gdybym powiedziała rusz wątrobą. To nic innego jak dbanie o ciśnienie powietrza jakie w efekcie końcowym daje nam stabilny dźwięk. „Śpiewanie z przepony” to również angażowanie mięśni brzucha. Jeśli przepona i mięśnie współpracują z wokalistą, wtedy nie śpiewamy gardłowo (siłowo), a więc automatycznie dbamy o nasz instrument, żeby się „nie zdzierał”.

Artur Pruziński: A czy istnieją formalnie zdefiniowane typy wokalistów? Mam na myśli sytuację, gdy nauczyciel stwierdza, „ty to masz zadatki na Toma Wait’sa, a ty będziesz śpiewała w girlsbandzie” i co za tym idzie dalej, tok nauczania jest sprofilowany pod konkretnego człowieka.

Marcelina Woźna: W dużym stopniu repertuar w jakim dobrze brzmimy zależy od tembru naszego głosu, wolumenu, skali oraz umiejętności posługiwania się dźwiękami, ale i od charyzmy osobowości scenicznej, dlatego często podczas współpracy z młodymi wokalistami szukamy odpowiedniego stylu, żeby osoba brzmiała dobrze, pokazywała swoje umiejętności i walory głosowe w jak najlepszy sposób i zachowała przy tym swoją osobowość. Osoby o delikatnym głosie dobrze brzmią w balladach popowych, w jazzie, poezji śpiewanej, wokaliści z mocnymi wokalami sprawdzają się świetnie w klimatach rockowych. Wybór jest tak ogromny, że dla każdego znajdzie się miejsce i nie chodzi o to żeby brzmieć jak ktoś, tylko zachować swoją tożsamość wokalną i pokazywać swoje mocne strony. Często nasze preferencje wokalne pokrywają się z tym jakiej muzyki lubimy słuchać, jaką rozumiemy, więc jak najbardziej przy wyborze repertuaru ważne jest żeby poruszać się w takich klimatach jakie lubimy, znacznie lepiej wychodzi nam przecież to co lubimy niż to do czego nie jesteśmy przekonani i tak jest też ze śpiewaniem.

Artur Pruziński: Tym sposobem zahaczamy o techniki śpiewu, klasyfikację głosów. Jak teoria przekłada się na praktykę?

Marcelina Woźna: Śpiew podzieliłabym na klasyczny (np. śpiewacy operowi) i  śpiew rozrywkowy (np. wokaliści popowi, jazzowi, rockowi, musicalowi). Tutaj usłyszymy znaczną różnicę w wydobywanym dźwięku. Nieco różni się praca głosem wokalistów wykonujących muzykę rozrywkową podczas koncertów od śpiewaków operowych, a co za tym idzie – repertuar. Ekstremalną techniką dla mnie jest śpiewanie growlem (technika wykorzystywana przez wokalistów wykonujących heavy metal) – osobiście nigdy nie próbowałam. Angażuje ona fałdy przedsionkowe znajdujące się na bocznych ścianach krtani, a więc nie fałdy głosowe (potocznie zwane strunami głosowymi). Wiele osób ten rodzaj śpiewu kojarzy z krzykiem, jednak jest to błąd, bo to powodowałoby zmęczenie fałd głosowych, a więc najzwyczajniej w świecie można by w ten sposób stracić głos lub doprowadzić do guzków śpiewaczych czy też innych przypadłości. Opanowanie tej techniki jest bardzo trudne, ale są też nauczyciele specjalizujący się w growlu.

Artur Pruziński: Higiena głosu. Szanujący się wokalista ma specjalne triki, które minimalizują ryzyko awarii jego „instrumentu”? Wiadomo, że gitarzysta może mieć słabszy dzień, ale frontman nie, no chyba że śpiewa z playbacku.

Marcelina Woźna: Higiena głosu jest bardzo ważna. O każdy instrument muzyczny trzeba dbać. W instrumentach strunowych np. wymieniamy struny (m.in. gitara, skrzypce), przed grą na skrzypcach nacieramy smyczek kalafonią, stroimy instrumenty. Również o głos trzeba dbać, tym bardziej, że to instrument naturalny, w którym nic nie można tak po prostu wymienić na nowe. Ważne jest żeby zrobić rozgrzewkę wokalną przed śpiewaniem na ćwiczeniach emisyjnych, dykcyjnych, oddechowych, a także by nie forsować głosu (np. gdy odczuwamy ból gardła, krtani, czy też mamy chrypkę – wtedy starajmy się nie śpiewać, a nawet ograniczyć mówienie, bo milczenie jest najlepszym sposobem dbania w tej sytuacji o nasz instrument). Nie wskazane jest śpiewanie zbyt głośne oraz wywoływanie sztucznej chrypy, czy też zaciskanie gardła. Należy też pamiętać, żeby nie śpiewać za długo (kiedy planujemy wielogodzinne śpiewanie, zaplanujmy również przerwy). Istotne jest też żeby nie śpiewać w afekcie (np. gdy płakaliśmy), ponieważ powoduje to zaciskanie krtani. Gdy mówimy, też powinniśmy używać średnicy swojego głosu, czyli mówić bez wysiłku. To uwagi jeśli chodzi o eksploatację głosu. Ale również to co jemy i pijemy może negatywnie wpływać na nasz narząd głosu (np. palenie papierosów – wysusza i odwadnia fałdy głosowe; kofeina oraz przyprawy wysuszają struny głosowe; cukier podrażnia; picie zimnych i gazowanych napojów, czy też jedzenie lodów, noże powodować choroby gardła ze względu na niższe temperatury – najlepiej pić wodę niegazowaną o temperaturze pokojowej). Śpiewając należy także zadbać o warunki pracy (należy unikać klimatyzowanych pomieszczeń – optymalna temperatura dla naszego instrumentu to 18-21 stopni Celsjusza). Suche powietrze też negatywnie może wpływać na nasz głos. Zachowanie higieny głosu pomoże nam w uniknięciu chorób i nadwyrężeń naszego instrumentu. Dużo tych kwestii, wiem, ale pamiętajmy, że mamy unikatowy instrument w sobie, jeśli chcemy go używać, to musimy o niego dbać. Oczywiście nie dajmy się zwariować, od jednej kawy dziennie nic się nie stanie, wszystko jest dla ludzi, byle z umiarem.

Artur Pruziński: Na sam koniec powiedz, czy w niedalekiej przyszłości zamierzasz stanąć ponownie na scenie, np. w kolejnej edycji programu typu „Bitwa na głosy”, „Voice of Poland”, a może w jakimś autorskim projekcie?

Marcelina Woźna: Póki co skupiam się na pracy z ludźmi, czyli nauczaniu śpiewu, bo lubię dzielić się swoją pasją i umiejętnościami jakie zdobyłam podczas swojej wieloletniej przygody z muzyką. Pracuję również nad swoim autorskim materiałem, moją pierwszą piosenkę „Dla Mamy” można usłyszeć już na YouTube.

Programy muzyczne to trampolina do kariery muzycznej, ale wcale nie usłana różami. Wymaga od wokalisty radzenia sobie ze stresem, pracy pod dyktando mediów, co nie do końca jest w tym momencie czymś do czego dążę. Chcę robić swój materiał, choćby miało to trwać znacznie dłużej niż przy pomocy promocji mediów.

Artur Pruziński: Dziękuję za wywiad.

Marcelina WoźnaMarcelina Woźna – wokalistka, absolwentka Akademii Muzycznej im. I. J. Paderewskiego w Poznaniu, na kierunku Edukacja artystyczna w zakresie sztuki muzycznej. Edukację wokalną rozpoczęła w „Klubie Piosenki Solo” we Wschowie, a także jako uczestniczka wielu warsztatów wokalnych m.in. z Grażyną Łobaszewską czy Elżbietą Zapendowską. Laureatka wielu festiwali, konkursów wokalnych i telewizyjnych programów muzycznych: „Szansa na Sukces”, „Bitwa na głosy” w poznańskiej drużynie Meza i „The Voice of Poland”. Występowała również z Mezoteam’em, podczas 49. Krajowego Festiwalu Piosenki w Opolu w kategorii Szalone Lata ’60. W 2013 roku wraz z Mariuszem Urbaniakiem nagrała dla Fundacji „Włącz się” piosenkę, pt. „Chcieć to móc”. Obecnie wokalistka w kilku projektach muzycznych i nauczycielka śpiewu w Warszawie i Otwocku (przygotowanie do konkursów wokalnych, koncertów, szkół muzycznych, ról musicalowych)

 

Artur Pruzinski