KROPOP – marketing i informatyka jako branża „zaczepienia” dla artystów

Darek KROPOP

Dopiero co przeprowadził się do Warszawy, za chlebem. Ale nie przestał tworzyć. Nowe miejsce, to również nowe możliwości artystyczne. Darek KROPOP przedstawia swój pierwszy „warszawski” singiel „Posłuchaj”. Do współpracy zaprosił wokalistę Sylwestra Feduniewicza. Zapytałem Darka nie tylko o jego muzykę, ale także o branżę, w której obaj w większym lub mniejszym stopniu jesteśmy „zaczepieni”. Agencje, domy mediowe, informatyka to wylęgarnie kreatywnych osobowości. 

Artur Pruziński: Darek, debiutujesz z solowym projektem jako KROPOP singlem „Posłuchaj”. O czym jest ten utwór?

Darek KROPOP: Hmm…po tym utworze chyba czuć, że nawiązuje do tematów związkowych i faktycznie tekst jest inspirowany pewną relacją damsko-męską. Interpretując „Posłuchaj” w takim wymiarze, sprawa jest dość prosta – egocentryczny partner bądź partnerka jest tak zaaferowany czy zaoferowana sobą, że nie wie zbyt wiele na temat swojej drugiej połówki.

Nie chciałbym jednak tego utworu sprowadzać do smutnej piosenki o problemach z dziewczyną czy chłopakiem. Sam wolę myśleć, że to piosenka o niemożliwości wyrzucenia z siebie tego wszystkiego co – dosłownie i w przenośni – nie daje nam spać. Być może otoczenie nie daje nam takiej szansy, a może czasem sami nie potrafimy tego stwierdzić. Jednak najlepsze w piosenkach jest to, że każdy może znaleźć w nich coś dla siebie i do tego bym chciał wszystkich zachęcić. Sam mam piosenki, w wypadku których olewam oficjalną interpretację autora, bo wolę swoją własną 🙂

Artur Pruziński: Tekst piosenki, z tego co wiem, jest twojego autorstwa, ale na swój sposób zinterpretował go zaproszony wokalista Sylwester Feduniewicz. Nie wiem, jaki był zamysł pierwotny, ale teraz numer mocno „siedzi” w klimacie Korteza… – spodziewasz się wkrótce tłumu fanek? 😊

Darek KROPOP: (śmiech)…Niczego nie zakładam, ale trzymam za to kciuki J Tak, w „Posłuchaj” zaśpiewał Sylwek. Pierwotnie sam się za to zabierałem, ale po operacji wyrostka nie czułem się na siłach…i całe szczęście – Sylwek to świetny wokalista. Wszedł do studia, przesłuchał 2 razy moje demo, złapał kartkę z tekstem i nagrał spontanicznie własną interpretację. Na początku byłem trochę zaskoczony i zły, bo myślałem, że nauczy się mojej wersji (śmiech).

Jeśli chodzi o porównanie do Korteza…hmm…myślę, że jest coś w tym. Dopiero teraz w sumie zwróciłem na to uwagę… więc to chyba świadczy o tym, że zamysłu tu nie było J Generalnie robię dość smutną muzykę, zawsze czułem się w niej jak ryba w wodzie. Chyba z czystym sumieniem mogę obiecać potencjalnym fankom, że kawałki będą się oczywiście różniły inspiracjami gatunkowymi, ale melancholię mają jak w banku.

Artur Pruziński: Masz za sobą doświadczenie sceniczne i kompozytorskie na lubelskiej scenie, zgadza się?

Darek KROPOP: Tak, kiedy studiowałem w Lublinie, byłem gitarzystą w „Deaf Space”. Założyliśmy ten zespół razem z Michałem Kosteckim. W sumie miewaliśmy bardzo dobre okresy, wygraliśmy kilka nagród na przeglądach – a to występ na Juwenaliach, a to nagranie EPki- ale brakowało stabilizacji i konsekwencji – skład sekcji rytmicznej za często się zmieniał. Kiedy skończyłem studia, rozstaliśmy się z kolejnym perkusistą i stwierdziłem, że pora postawić na własną wizję. Kapela została „zahibernowana”, a my z Kostkiem dalej spotykaliśmy się w salce – on robił swoje, a ja swoje. Wiem, że teraz reaktywuje DSa z nowym składem. Na tyle, na ile słyszałem, to dalej będzie dość mocne granie…polecam jeśli ktoś lubi stoner i grunge.

Artur Pruziński: Przeprowadziłeś się do Warszawy – jak to mówią – za chlebem czy również z powodów artystycznych?

Darek KROPOP: Szczerze mówiąc, za chlebem. Mimo, że nie mam wiary w popyt na kulturę w Lublinie, to znajomość lokalnej sceny była mi bardzo na rękę. Wiedziałem, z kim mógłbym współpracować, do kogo z czym uderzyć. W Warszawie w sumie nie wiem nic o scenie. Nie znam żadnego lokalnego zespołu, który operowałby w takich klimatach jak ja, czy lokali gdzie taka lekka alternatywa ma swoich słuchaczy. Z drugiej strony staram się docenić też to, jakie perspektywy daje to miasto, ilu tu jest potencjalnych odbiorców dla takiej muzyki. Na pewno jest to ogromny plus.

Artur Pruziński: Trafiłeś w środowisko kreatywnych ludzi z Oktawave oraz K2. Nie wszyscy wiedzą, ale pośród pracowników tych firm mamy kilku bardziej lub mniej znanych artystów, muzyków, pisarzy. Myślisz, że ta branża, czyli marketing, reklama, informatyka to taki  względnie komfortowy punkt zaczepienia dla ludzi kreatywnych, którzy nie zawsze są w stanie „wyżyć” ze sztuki?

Darek KROPOP: Grafika, marketing jak najbardziej. Każdy zawód, który daje Ci kompetencje potrzebne do rozwijania projektu artystycznego jest świetny. Nawet programista może wykorzystać swoje umiejętności do zaprojektowania aplikacji czy strony dla swojego zespołu. Powiem więcej – prawdopodobnie nie pracowałbym teraz w marketingu, gdyby nie muzyka. Zacząłem od szukania porad dla muzyków – co robić, żeby coś z tego wyszło….i zacząłem się wkręcać coraz bardziej. Naturalnie moim konikiem jest content marketing. Nie jestem jednym z tych muzyków, którzy marzą, żeby liczyła się tylko muzyka, a cała reszta jest tylko przykrym obowiązkiem. Tworzenie całej otoczki też jest bardzo przyjemne i pewne zawody sprawiają, że możemy to robić jeszcze lepiej.

Artur Pruziński: Co dalej, singiel jest zapowiedzią płyty?

Darek KROPOP: Nie, nie, płyty na pewno nie będzie przez jakiś czas. Niespecjalnie wierzę w stosowanie tego formatu na takim etapie projektu. Szczególnie w dzisiejszych czasach. Póki co utwory będą wychodzić pojedynczo i będą tworzyć muzyczne tryptyki. Dobry storytelling to coś, co chciałbym osiągnąć bez wydawania pełnego albumu koncepcyjnego. „Posłuchaj” stanowi tylko pierwszy przystanek w tej historii, która może dopiero później będzie zebrana i dostępna w postaci EPki. Mam już napisane 2 kolejne single i przejścia instrumentalne między nimi tak, żeby całość można było słuchać jako jeden, długi utwór. Oczywiście teledyski odegrają też dużą rolę – 8 grudnia nagraliśmy materiał do „Posłuchaj”, więc mam nadzieję już niedługo rozpocząć opowiadanie. Potem zacznę prace nad drugim tryptykiem, do którego koncepcja i większość materiału też już jest napisana. W międzyczasie pewnie zacznę się rozglądać za instrumentalistami, szczególnie za dobrym perkusistą, żeby zacząć koncertować. Jak widzisz, plany mam. Chciałbym je zrealizować…jeśli tylko dziewczyna mnie nie zabije za wydawanie całej kasy na muzykę 😊

Artur Pruziński: A zatem powodzenia, i z muzyką i żeby dziewczyna była wyrozumiała 😊

Artur Pruzinski