Łukasz Owczynnikow – rozmowa o „warszaskim” graniu

Łukasz Owczynnikow

W niedzielę odwiedził mnie Łukasz Owczynnikow – kontrabasista Warszawskiej Orkiestry Sentymentalnej, Czessband oraz wielu innych zespołów. Zarejestrowaną rozmowę przelałem na papier. Przeczytajcie, co znany muzyk ma do powiedzenia o „warszaskim” graniu, o sztuce jak i o planach popularnych bandów, które zakładał nie tak całkiem dawno wspólnie z przyjaciółmi.

Artur Pruziński: Łukasz, czy jest coś takiego jak „warszaskie” granie, a może „praskie” granie?

Łukasz Owczynnikow: Zdecydowanie jest to wyróżniające się zjawisko na tle polskiej muzyki. Oczywiście nie ma jasno określonej definicji „warszaskiego” tudzież „praskiego” grania. Określiłbym je jako hybrydę kilku elementów. Na pewno na pierwszy plan wysuwa się repertuar przedwojenny tworzony w kabaretach, na potrzeby filmów i rewii, radia jak i po prostu grany do tańca.

Artur Pruziński: A na ulicach?

Łukasz Owczynnikow: Jak najbardziej. Pamiętajmy, że lata trzydzieste to czasy kryzysu ekonomicznego. Wielu muzyków, którzy grali w teatrach etatowych, big bandach, musiało zarobić na życie i m.in. dlatego dorabiali na ulicy. Muzyka ludowa, folklorystyczna jest często wykonywana przez naturszczyków, a tymczasem „warszaskie” granie szło jakby od góry. Kompozycje i melodie zostały stworzone przez zawodowych kompozytorów i zawędrowały na ulicę. Jeżeli chodzi o teksty, sporo z nich to również dzieło poetów, pisarzy, ale miasto nadało im lokalny sznyt; na bazarach, w knajpach pojawiły się wariacje jak i zupełnie nowe teksty wymyślone do znanych melodii, często o delikatnie szemranym czy okupacyjnym zabarwieniu. Do tego ciekawy miks brzmieniowy, połączenie instrumentów takich jak banjo, skrzypce, akordeon z gitarami i mini sekcją dętą.

Artur Pruziński: Można powiedzieć, że cechą wyróżniającą „praskie” granie jest klasyczny repertuar przyswojony i zmodyfikowany przez „warszaską” ulicę…

Łukasz Owczynnikow: Tak. Repertuar jest zaskakująco klasyczny. Tanga, elementy latynoskie, polki, foxtroty, tylko w bardziej swojskim, a mniej jazzowym wydaniu. Niektórzy mówią, że to jest takie polskie Buena Vista Social Club. Wirtuozeria pomieszana z miejskim, ludowym klimatem.

Artur Pruziński: Gdybyś miał wymienić muzycznego guru, legendę praskiej muzyki, kogoś takiego kim był Stefan Wiechecki „Wiech” dla warszawskiej literatury? 

Łukasz Owczynnikow: Trzeba pamiętać, że przed wojną takich jak Wiech było co najmniej kilkunastu. Artyści, w tym muzycy i tekściarze pisali wtedy chętnie w gwarze warszawskiej. Jeśli chodzi o współczesnych to na pewno wymieniłbym Sylwestra Kozerę, żyjącą legendę tej muzyki, założyciela Kapeli Czerniakowskiej. Świetny muzyk, niezwykle autentyczna postać.

selfie Artur Pruziński Łukasz Owczynnikow

wspólne selfie z Łukaszem, Lampą i Mr Kontrabasem

Artur Pruziński: Po latach w Warszawie stały się modne potańcówki, lokalny folklor zagościł nawet w klubach. Czy to tymczasowa moda czy powrót do tradycji?

Łukasz Owczynnikow: Jest to na pewno powrót do tradycji i mam nadzieję nie tymczasowa moda, bo takie potańcówki odbywały się przez wiele lat w Warszawie. Czasem miały charakter spontaniczny, przed wojną chętnie organizowało je miasto.

Artur Pruziński: Ale w czasach komunistycznych jak i w latach dziewięćdziesiątych był zastój.

Łukasz Owczynnikow: Owszem. Wydaje mi się, że ta muzyka nie do końca była mile widziana, szczególnie w pierwszych latach powojennych. Ludzie chceli jej słuchać, ale w radiu raczej promowano utwory w rodzaju „budujemy nowy most” i nastąpił kilkudziesięcioletni brak ciągłości. Dlatego powrót do korzeni wymagał pracy i czasu. Niemniej ludzie tęsknili za tą muzyką. W ten sposób w latach sześćdziesiątych narodziła się Kapela Czerniakowska. Grano więc „warszaski” folk na ulicach, potańcówkach i imprezach, w tym plenerowych nad Wisłą. Inna sprawa, że Warszawa zarówno jeśli chodzi o ludzi, wśród nich wielu znakomitych żydowskich kompozytorów jak i zabudowę ogromnie ucierpiała w trakcie wojny.

Artur Pruziński: Masz bardzo bogate bio muzyczne – co jest ci bliższe: muzyka jazzowa, folk, praskie klimaty?

Łukasz Owczynnikow: Poniekąd wszystko jest mi bardzo bliskie. Muzyka zajmuje szerokie miejsce w moim życiu. Porównałbym ją do potraw – potrzebujemy różnych, i słonych, i słodkich, warzyw, deserów. Powinno się dbać o zróżnicowaną dietę. Podobnie mam z muzyką. Kiedyś bardzo mocno zawładnął moją głową folk. Poczułem w nim coś uniwersalnego, bardzo autentycznego. Potem przyszedł okres nauki i forma muzyki klasycznej, komponowanej. Podobnie jak w architekturze, na tym polu najczęściej dochodzi do kreowania arcydzieł, ponadczasowych utworów. Z drugiej strony znam ludzi, którzy potrafią się temu poświęcić, zamykają się na inną muzykę, a ja bym tak chyba nie potrafił. Lubię łączyć, poruszać się między nurtami, trochę jazzu, odrobinę folku, wpływów latynoskich, muzyki klasycznej – bardzo inspirujący miks.

Artur Pruziński: Grasz na kontrabasie oraz na basie, czy łatwo się przestawić z jednego instrumentu na drugi, w jakich sytuacjach lepiej sprawdza się bas, a kiedy kontrabas?

Łukasz Owczynnikow: Na każdym instrumencie najważniejsze jest dobre brzmienie instrumentu. Jakie gra się dźwięki i w jakim rytmie to sprawa drugorzędna. A czy technicznie trudno się przestawić? Chyba nie tak bardzo, zdecydowanie trudniej przestawić się np. z jednego kontrabasu na inny kontrabas. To jednak instrument bezprogowy i występują mikro różnice, które mogą być kłopotliwe przy jego ogrywaniu.

Artur Pruziński: Widzisz, a miałem taki plan, żeby wypożyczyć na jedną sesję nagraniową kontrabas akustyczny…

Łukasz Owczynnikow: To zdecydowanie lepiej go ograć wcześniej przez 2, 3 tygodnie.

Artur Pruziński: Czessband i Warszawska Orkiestra Sentymentalna wypływają na coraz szersze wody, powiesz coś więcej o narodzinach zespołów, pomyśle na granie i planach na przyszłość?

Łukasz Owczynnikow: Narodziny w jednym i drugim przypadku miały charakter bardzo kumpelski. Czessband to projekt współlokatorów, a w „Sentymentalnej” to było tak, że na zgrupowaniu ludzi zainteresowanych muzyką tradycyjną, Gabrysia Mościcka podgrywała na akordeonie melodie które lubi, przyciągając tym kolejnych zainteresowanych, w końcu nasz wspólny kolega postanowił pomóc nagrać jej demo. Wzięliśmy się za temat, nagraliśmy to i owo, wysłaliśmy do radia i spodobało się na tyle, że projekt ruszył z kopyta. Także typowe kumpelstwo muzyczne, wynikające z pasji i przyjaźni (śmiech).

Artur Pruziński: A pomysł na granie?

Łukasz Owczynnikow: W Czessband graliśmy, to na co mieliśmy ochotę, a że wyszło z tego „warszaskie” granie to trochę pochodna naszych wspólnych zainteresowań. Ktoś tam grał folk, ktoś inny fulk w Łąki Łan i tak to się jakoś połączyło w spójną całość. W Warszawskiej Orkiestrze Sentymentalnej Gabrysia od dziecka słuchała w domu takiej muzyki, jej tata również ją grywa i powstał pomysł, aby przenieść ten klimat w oryginalnej formie.

Jeśli chodzi o plany na przyszłość, Czessband wkrótce nagra kolejną płytę z seniorami z Pragi, chcemy dalej pracować z lokalną społecznością. „Sentymentalna” będzie nagrywała drugą płytę i rozwijamy temat tańców przedwojennych. Będzie różnorodnie. Wychodzimy od początku poza warszawski klimat.

Artur Pruziński: „Warszaski” repertuar – czy jest jakaś klasyka, czy gracie też nowe albo własne numery stylizowane na lokalnego ducha?

Łukasz Owczynnikow: Klasyka oczywiście jest, ale czasem gramy nowe rzeczy i nowe aranżacje starych kawałków lub… na odwrót. Ostatnio zagraliśmy np. znaną melodię z serialu Klan, stylizowaną na przedwojenne kawałki. Ludzie pytali się potem, skąd ten numer, mówili, że nie wiedzieli, iż jest to kompozycja sprzed dziesięcioleci.

Artur Pruziński: Taki żarcik wam wyszedł… pewnie dlatego Rysiek chciał się zastrzelić niedawno.

Łukasz Owczynnikow: No nie, mam nadzieję, że się do tego nie przyczyniliśmy (śmiech). Poza tym Adam Struga też grywamy.

Artur Pruziński: Czyli pewnie i Leśmiana śpiewacie

Łukasz Owczynnikow: Tak, do Leśmiana Gabrysia również napisała jedną piosenkę. Generalnie się nie ograniczamy.

Artur Pruziński: Co myślisz o graniu na ulicy? Kogoś w Warszawie byś polecił, wyróżnił? Z kim warto przeprowadzić wywiad? Pamiętam, że kiedyś wspominałeś mi o Cyganie bez nogi, którego spotkaliście z Czessband na ulicy i zaczęliście wspólnie grać.

Łukasz Owczynnikow: Tak, rzeczywiście była taka historia. Florin – kaleki Cygan, świetnie śpiewał, pięknie grał. Zagraliśmy z nim, było bardzo fajnie, daliśmy mu też sporą część „czapki”, którą zebraliśmy. Nie widziałem go niestety ostatnio nigdzie, nie wiem, co się z nim dzieje. 

Artur Pruziński: Jest też taki chłopak w długich włosach, który umila ludziom drogę do pracy na stacjach metra, już chyba od kilkunastu lat. Strasznie fałszuje i gra nie najlepiej, ale mam wrażenie, że robi to świadomie, ma do siebie ogromny dystans. Podziwiam go za to.

Łukasz Owczynnikow: Jest również taka pani z Ukrainy, która swego czasu grała na mandolinie, ale ona jednak robiła to znakomicie. Pewnego dnia przechodził obok niej Janek Młynarski, spodobało mu się i dał jej angaż w swoim zespole (śmiech).

Artur Pruziński: Powiedz już na sam koniec – czy granie w zespołach to dochodowe zajęcie? Ile jest w tym pasji, a ile zimnej ekonomicznej kalkulacji?

Łukasz Owczynnikow: Podobno pensje w branży kulturalnej w Polsce są prawie o połowę niższe niż na takich samych stanowiskach w innych dziedzinach. Także finansowo nie jest łatwo. Z drugiej strony muzycy, podobnie jak freelancerzy mają pewnego rodzaju swobodę, wolność. W każdym razie trzeba to chcieć lubić. Zimna kalkulacja ekonomiczna zabija autentyczność, która jest niezbędna, aby przełożyć uczucia na dźwięki. Dopiero wtedy muzyka chwyta za serce.

Artur Pruziński: Dziękuję za rozmowę. 


Łukasz OwczynnikowŁukasz Owczynnikow
, ur. 1985. Absolwent Akademii Muzycznej w Łodzi oraz Studium Jazzu w Warszawie. Ma duże osiągnięcia na polu muzyki klasycznej (nagrody i wyróżnienia na konkursach w Polsce), trasy koncertowe z orkiestrami pod dyrekcja uznanych dyrygentów oraz koncerty z orkiestrą solo, m.in. z Orkiestrą Filharmonii Narodowej. Występuje z kultowymi warszawskimi zespołami: Warszawską Orkiestrą Sentymentalną oraz Czessband, prowadzi warsztaty wspólnego śpiewania oraz zespół Cała Praga Śpiewa. Koncertuje po Europie z jazzowym kwintetem FuturEthno, z zespołem muzyki bałkańskiej Sharena, występował z zespołem bluesowym KABABRA, Karoliną Cichą, Joszko Brodą, Jurkiem Filarem, Justyną Steczkowską i wieloma innymi artystami. Występuje na festiwalach muzyki współczesnej i improwizowanej (WARSZAWSKA JESIEŃ, AD LIBITUM), a także wystawia performance solo. Współtworzy projekt inspirowany tradycyjną muzyką Mazowsza: Mazovian Quintet i Oberek All Stars.

Zdjęcie Łukasza: Tomasz Sokołowski, Zbyszek Carewicz

Artur Pruzinski