Madrugada – o symbiozie tańca, muzyki i spektaklu

Madrugada Sombra

Zespół Madrugada. Połączyli muzykę, taniec, spektakl w spójny projekt z gatunku world music, w którym dominują flamenco i polski folk. 14 czerwca ukazał się ich debiutancki album „Sombra”. O tym, jak bardzo była to wyczekiwana płyta, świadczy liczba kilkuset osób, które postanowiły wesprzeć zespół przy produkcji albumu. Rozmawiam z muzykami Madrugady: wokalistką Wiktorią Kwiatkowską oraz basistą i kontrabasistą Michałem Hermanem.

Artur Pruziński: Zebraliście ponad 23 tys. złotych od 322 osób w zbiórce crowdfundingowej, której celem było wydanie płyty. Jak się robi taki wynik?

Wiktoria Kwiatkowska: Ciężko się na to pracuje.

Michał Herman: Na pewno nie wygląda to tak, że wstawiasz ogłoszenie i nagle pojawiają się sponsorzy, którzy rzucają pieniędzmi. Zrobiliśmy trochę filmów, różnych materiałów, zaangażowaliśmy znajomych z kręgów muzycznych, aby przekazali swoim znajomym, fanom, że istnieje taki zespół – Madrugada, robi fajne rzeczy, my go wspieramy, więc wy też możecie.

Wiktoria Kwiatkowska: Co istotne, zanim rozpoczęła się faktyczna zbiórka, my już mieliśmy część materiałów przygotowanych. Mam na myśli singiel „Zaświeć Niesiądzu” i teledysk czy chociażby główny wsad reklamowy do akcji crowdfundingowej. Film, w którym my – artyści z Madrugady występujemy, zwracamy się do naszych potencjalnych darczyńców. Potem, już w trakcie zbiórki, był ogień i burza, bo musieliśmy codziennie coś robić

Artur Pruziński: Spamować 😊

Wiktoria Kwiatkowska: Też. Przy czym wiadomo, że to jest ujęte w cudzysłów, bo nikogo nie zmuszamy do wsparcia. Chodziło o to, że każdy z członków zespołu był zaangażowany i wrzucał stosowne materiały, przypomnienia na swoje social media. Odwiedzaliśmy też znajome zespoły, robiliśmy sobie zdjęcia, oni to umieszczali na swoich stronach. W efekcie pocztą pantoflową trafiliśmy do większego grona odbiorców i zrobiliśmy wspólnie taki o to wynik.

Artur Pruziński: Płyta „Sombra” powstała 5 lat od narodzin Madrugady. Czy album jest podsumowaniem waszej dotychczasowej działalności, czy kolejnym krokiem naprzód?

Wiktoria Kwiatkowska: Krok naprzód i podsumowanie.

Michał Herman: Trzeba też powiedzieć, że to nie jest 5 lat, przez które przygotowywaliśmy się do nagrania i wydania płyty. Początki zespołu miały charakter stricte flamencowy. Potem zaczęliśmy łączyć hiszpański klimat z muzyką różnych kultur, głównie mam na myśli folklor cygański, kubański, muzykę świata. Dopiero 1,5 roku temu wprowadziliśmy polską muzykę ludową do naszej twórczości.

Wiktoria Kwiatkowska: Aktualnie stanowimy symbiozę flamenco, polskiego folku i world music. Bywamy też „elektroniczni” jak i wplatamy elementy jazzu. Pomysł chyba narodził się poprzez taniec. Nasze występy były bowiem bardzo widowiskowe. Docieraliśmy z przekazem i emocjami nie tylko poprzez uszy, ale i oczy.

Artur Pruziński: A kto był inicjatorem całego przedsięwzięcia?

Wiktoria Kwiatkowska: Inicjatorką projektu, założenia takiej formacji była Iwona Skrzos, gitarzyska i tancerka. Natomiast myśmy wspólnie wymyślili nazwę zespołu, każdy z nas włożył wiele energii i serca w Madrugadę, dlatego można powiedzieć, że jest to taki wspólny projekt.

Artur Pruziński: Nazwa może być ciut kłopotliwa, bo istniał i wciąż istnieje zespół o identycznej nazwie. 

Michał Herman: Fakt. Natomiast zespół o którym mówisz wtedy nie grał, zakończył karierę. Potem okazało się, że to było tylko zawieszenie działalności. Nie przewidzieliśmy takiego splotu wydarzeń.

Artur Pruziński: Wspomnieliście już, że występy Madrugady często przypominają spektakle. Czy publika wchodzi z wami w interakcję, tańczy razem z wami?

Wiktoria Kwiatkowska: Są takie momenty. Zwłaszcza, gdy dziewczyny z zespołu zachęcają czy to aparycją, czy tańcem do tego żeby się wspólnie bawić. Mamy też improwizowane momenty, gdy zachęcamy publikę do wspólnego śpiewania lub wyklaskiwania określonego rytmu. W rumbie czy flamenco jest to bardzo pożądane.

Artur Pruziński: Robicie też eventy, animacje…

Wiktoria Kwiatkowska: Tak. Np. wszelkie okazje typu dni miasta z naszym udziałem wyglądają w ten sposób, że najpierw gramy koncert, a potem organizujemy warsztaty muzyczne.

Artur Pruziński: Muszę spytać o Piotra Mazurka (przyp. red. realizator, inżynier dźwięku, muzyk, odpowiedzialny częściowo za nagrania i miks płyty „Sombra”, zaliczył również występ live z zespołem jako gość) – naszego wspólnego kumpla ze Studia Diamentowy Pies. Wiecie, jaką ma ksywę?

Michał Herman:… Chyba nie.

Artur Pruziński: Człowiek z pasją 😊 Po części dlatego, że jest człowiekiem z pasją do muzyki, ale i dlatego że jest stałym bywalcem sklepu muzycznego Pasja, w którym ciągle coś naprawia. Ale tak serio to bardziej chciałem spytać o to, czy często na was psioczył przy nagraniach i realizacji?

Michał Herman: Mam nadzieję, że nie 😊 To nie są co prawda proste utwory, typu zwrotka – refren – zwrotka – refren. Mają skomplikowaną formę, nietypowe, zmienne metrum. Niektóre numery specjalnie nagrywaliśmy na setkę i bez metronomu. Dlatego rzeczywiście realizator może mieć trochę problemów przy sklejaniu takiego materiału w spójną całość, ale z drugiej strony słychać dzięki temu, że ta muzyka jest żywa, płynie własnym tempem.

Artur Pruziński: Wzięliście na warsztat hiszpańskie flamenco. A czemu nie np. popularną – ja ją nazywam hiszpańskim disco-polo – bachatę? Wiecie, ile osób do tego tańczy i słucha takiej muzyki w Warszawie? Bardzo dużo….

Wiktoria Kwiatkowska: Każdy z nas się gdzieś, kiedyś spotkał z flamenco. Gdzieś, na którymś etapie muzykowania, pojawił się ten styl. Wciągnął nas, każdego, każdą z osobna. Flamenco to nie tylko taniec, muzyka, ale i energia, styl życia. Nasz taki wspólny mianownik po prostu.

Artur Pruziński: Dziękuję i powodzenia!

Artur Pruzinski