Małpoludy – wywiad z zespołem z okazji premiery płyty „Małpi luz”

Małpoludy

4 marca w klubie Znośna Lekkość Bytu odbyła się premiera płyty „Małpi luz” zespołu Małpoludy. Z tej okazji  u nas wywiad z Łukaszem, Darkiem i Radkiem, którzy z pasją tworzą małpiego rock&rolla już od kilku lat i coraz mocniej zaznaczają swoją obecność na koncertowej mapie Polski.

Artur Pruziński: 4 marca w klubie Znośna Lekkość Bytu w Warszawie odbyła się premiera Waszej płyty „Małpi luz”. Pierwsze pytanie – dlaczego nie w Szczecinku?

Dariusz Jan Sitko: Szczecinek jest moim, Łukasza i Radka ukochanym, rodzinnym miastem w którym dorastaliśmy muzycznie. Natomiast w Warszawie powstał i działa zespół Małpoludy, do którego dołączyli muzycy z duszą, czyli Paweł na perkusji i Michał na klawiszach.

Radosław Ulej: Z Łukaszem i Darkiem znamy się od wielu lat, z Darkiem w wieku nastu wiosen założyłem swój pierwszy zespół. Można nazwać to przypadkiem lub zrządzeniem losu, że spotkaliśmy się właśnie w Warszawie. Ja akurat tego nie planowałem, ale uważam to za ciekawą część naszej biografii. Szczecinek jest w naszych sercach i to tam w klubie „Hi-Hat” poznawaliśmy nasze pierwsze, rockowe nuty. Jednak, jak Darek już wspomniał, powstaliśmy w Warszawie i uważamy się za warszawski zespół, siłą rzeczy premiera płyty odbędzie się właśnie w Warszawie.

Artur Pruziński: Płytę oficjalnie określacie mianem debiutanckiej, ale tak naprawdę w swojej dyskografii macie już epkę na koncie…

Dariusz Jan Sitko: Wcześniejsze nagrania były dla nas tylko sprawdzianem, chcieliśmy zobaczyć  jak nam wychodzi cały ten małpi Rock and Roll. Natomiast teraz produkcja będzie namacalna, czyli okładka, pudełko, płyta CD……….. przyjemnie jest mieć w rękach owoc swojej pracy, a nie tylko utwory „ latające’’ po YouTube. Chyba jako muzyk to rozumiesz.

Artur Pruziński: Yes. 

Radosław Ulej: W dodatku wspomniane utwory były nagrane w dość krótkim czasie po naszym powstaniu, nie byliśmy zadowoleni z efektu oraz zdążyły te kawałki przejść metamorfozę i nabrać więcej… „koloru”. Poza tym, płyta w formie fizycznej to zupełnie inny wymiar materiału promocyjnego. Tutaj sztuką nie jest tylko zawartość muzyczna, ale też grafika i wygląd okładki.

Małpoludy - Małpi luz

Artur Pruziński: Część utworów na „Małpi luz” została nagrana metodą na tzw. setkę – opowiecie trochę więcej dla niewtajemniczonych, o co chodzi i skąd taki pomysł? Może teraz ty Łukasz (śmiech)… 

Łukasz Stecki: Z przyjemnością. Może najpierw wyjaśnię na czym polega nagranie na „setkę”, a na czym „po śladach”. Metoda na „setkę”oznacza, że muzycy grają równocześnie, przy czym każdy instrument jest rejestrowany indywidualnie. Ważne jest, żeby zagrać wszystko równo i bez pomyłek, chociaż nie jest to łatwe. W efekcie można otrzymać większą dynamikę brzmienia niż przy nagrywaniu „po śladach”.

Metoda „po śladach” działa w ten sposób, że każdy instrument jest nagrywany osobno zaczynając od perkusji, następnie gitara basowa itd. W tej metodzie są większe możliwości późniejszego masteringu materiału i dany utwór można nagrywać między innymi fragmentami, więc przy ewentualnej pomyłce nie musimy zaczynać nagrywania utworu od nowa, tylko od danego fragmentu.

Pomysł nagrania materiału „na setkę” był inicjatywą Jacka Kiedo z Redrum Studio w Warszawie który przygotowywał audycje do radia internetowego o młodych kapelach. Koncept polegał na zaprezentowaniu materiału nagranego „na żywo”. Z przyczyn niezależnych od nas i Jacka, pomysł nie został zrealizowany. Jacek, widząc potencjał w naszych nagraniach, nakłonił nas, żeby coś z tym zrobić. Pomógł nam je zmiksować (warto tu dodać, że nie oczekiwał żadnych profitów z tego tytułu, za co mu jesteśmy bardzo wdzięczni). Wybraliśmy z sesji 5 utworów i  2 kawałki studyjne, które już wcześniej mieliśmy nagrane. W tym „Chodź ze mną do lasu”, który został nagrany z myślą nakręcenia teledysku, obecnie pomysł jest w trakcie realizacji.

Teaser płyty:

Artur Pruziński: Kto jest potencjalnym odbiorcą Waszej muzyki? Pytam zarówno o warstwę muzyczną, moim zdaniem mocno rock&roll’ową, ale i tekstową, niebanalną w przekazie, niewątpliwie wzbudzająca zainteresowanie.

Łukasz Stecki: Z tym to nigdy nie wiadomo (śmiech). Myśleliśmy, że raczej ludzie w naszym wieku czyli po 30- tce, ale okazują się że cyklicznie przychodzą osoby w różnym wieku czyli od juniora do seniora.Wydaje mi się że każdy, kto jest uważny i wrażliwy na to, co się dzieje wokół nas. Nasze teksty maja szeroki wachlarz tematyczny od polityki po kwestie obyczajowe. Ostatnio widziałem trzylatka, który znał cały tekst „Badajago” i tańczył po pokoju z plastikową gitarą, udając wujka Łukasza (śmiech).

Artur Pruziński: Nie boicie się, że rock&roll się już trochę zdewaluował?

Łukasz Stecki: Fakt, ten nurt muzyczny obecnie nie znajduje się na fali, ale my nie robimy muzyki dla sławy i pieniędzy. Wychowaliśmy się na rock&roll’u, więc on wychodzi z nas automatycznie i sprawia nam przyjemność. Zawsze znajdzie się odbiorca na każdy rodzaj muzyki, również na rock&rolla. Może nie dane nam będzie grać na stadionach, ale na tą chwilę  wystarczają nam kluby. To raczej o to chodzi żeby coś robić, coś co się lubi, spotykać się poza obowiązkami codziennymi. Bez „parcia na szkło”, ale jak ktoś nas doceni, to będzie miło.

Radosław Ulej: Historia muzyki pokazuje, że zawsze jest czas na coś, na dany styl czy rodzaj muzyki. Jednak na przestrzeni dziejów, odkąd powstał rock&roll, wraca powoli do łask. Teraz jest dużo łatwiej dotrzeć do tego, co się lubi. Jest internet, to dobrze i źle. Ja osobiście lubię myśleć tak, jak powiedział jeden z moich ulubionych artystów „Rock&roll będzie tak długo, jak są młodzi ludzie”. A jest tych ludzi naprawdę dużo… słuchających takiej muzyki, trzeba tylko do nich dotrzeć.

Artur Pruziński: Patronem medialnym płyty jest Radio Bunt. Gdzie będzie można posłuchać w eterze, w mediach Waszej muzyki, a gdzie zakupić płytę?

Radosław Ulej: Tak, „Radio Bunt” bardzo mocno wspiera nas od pewnego czasu, bardzo cieszymy się, że pewne media się nami interesują i widzą potencjał w tym, co robimy. Oczywistą drogą do rozpowszechnienia będzie internet, jest to narzędzie które daje bardzo duże możliwości. Na pewno pojawią się utwory na naszym fanpage oraz na kanale YouTube. Samą płytę będzie można kupić na naszych koncertach, jak i również wysyłkowo. Wystarczy do nas napisać w prywatnej wiadomości na facebook lub na adres mailowy malpoludy.zespol@gmail.com.

Artur Pruziński: Planujecie trasę koncertową?

Radosław Ulej: Nie planujemy trasy koncertowej w dosłownym słowa tego znaczenia. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, gdzie i kiedy zagramy. Raczej pojawia się to na bieżąco. Ponieważ nie mamy menadżera, musimy zająć się tym sami, a zajmuje to mnóstwo czasu. W zeszłym roku zagraliśmy około (będę mocno strzelał) 20-tu koncertów. Uważamy, że to i tak dość sporo na tym etapie. Odwiedziliśmy między innymi Łomżę, Radom, Łódź i nasz rodzinny Szczecinek, gdzie mieliśmy przyjemność zagrać przed „Waglewski, Fisz, Emade”. Myślę, że po wydaniu płyty koncertów będzie więcej i odwiedzimy nowe miejsca. Dlatego zachęcam do regularnego odwiedzania naszego profilu na facebook.

Artur Pruziński: Aktualnie szukacie klawiszowca?

Łukasz Stecki: Tak,to prawda. Aktualnie poszukujemy kogoś kto gra na klawiszach, ale nie za wszelką siłę. Nie jesteśmy zamknięci konkretnie na ten instrument. Myślę że sprawdziłyby się też np. jakieś „dęciaki”. Wcześniej z nami grał Michał, który włożył sporo do brzmienia, jednak życie zawodowe nie pozwala mu na granie.

Artur Pruziński: Na sam koniec wypada nam wspomnieć o Jacku Kiedo i jego Redrum Studio, skąd się zresztą znamy. Bez wsparcia Jacka na płytę chyba musielibyśmy poczekać trochę dłużej…

Łukasz Stecki: Zgadza się. Jacek jest ojcem chrzestnym tego wydawnictwa. Znamy się  już kilka lat i współpracę z nim zawsze sobie chwalę. Zdajemy sobie sprawę, że bez jego pomocy przy nagraniu i miksie cały projekt stałby się bardzo odległy. Jak wiadomo, nagranie płyty to duży koszt i rzadko ktoś dziś chce ci pomóc bezinteresownie, ale jak widać są jeszcze ludzie, którzy nie przeliczają wszystkiego na złotówki. Polecam serdecznie Redrum Studio.

Radosław Ulej: Tak, Jacek to nasz dobry ojciec. Zawsze jak przed próbą idę się z nim przywitać, widzę go, rozmawiamy o czymś i mówi , że to jest świetne. Daje mi to niesamowitą energię. Wiem, że miksowanie naszych utworów sprawiało mu przyjemność , dlatego jest cichym twórcą materiału. Serdecznie ci dziękujemy Jacku.

 Artur Pruziński: Dziękuję za wywiad i sukcesów na scenie Panowie!

Łukasz Stecki: Dzięki .

Radosław Ulej: Dzięki wielkie. Pozdrawiamy.

Dariusz Jan Sitko: Czuj duch.

Artur Pruzinski