Neal Cassady – zespół, który nie próżnuje

Neal Cassady

Pochodzą z Krakowa, ale często bywają w radiowej Trójce na Myśliwieckiej w Warszawie. Przy jednej z takich wizyt odwiedzili również domową redakcję Ciekawie o Kulturze. Mieliśmy rozmawiać głównie o ich drugim albumie „Later Thank You Think”, ale Neal Cassady to zespół, który nie próżnuje. Pracują już intensywnie nad trzecią płytą i to nowe nagrania królują na ich koncertach wiosną 2019 roku. Przeczytajcie, co mają do powiedzenia.

Artur Pruziński: Nagrywaliście ostatnią płytę na górze Średniak. Chcieliście się wyciszyć czy może zależało wam na specjalnych walorach akustycznych?

Rafał Klimczak: Muszę tu uściślić jedną rzecz. Około 60% płyty zostało tam zrealizowane.

Marcin Gągola: Część sekcji i gitar była nagrana na Średniaku. U mnie w studiu w Krakowie zostały nagrane praktycznie w całości 3 piosenki plus wokale i gitary do niektórych numerów.

Artur Pruziński: A jaka idea wam przyświecała – mam na myśli wyjazd w góry?

Rafał Klimczak: Chcieliśmy się odosobnić.

Tomek Głuc: Nie mieliśmy właściwie w planie nagrywania płyty podczas tej sesji. Chcieliśmy po prostu wyjechać z miasta. A że akustyka pomieszczenia, w którym się znaleźliśmy, okazała się być bardzo dobra, to wyszło jak wyszło.

Artur Pruziński: Czytałem opinie Piotra Stelmacha na temat twórczości Neal Cassady. „Dziwne i chore” – oczywiście nie w pejoratywnym znaczeniu. Zgadzacie się z tym? Pytam, ponieważ moim zdaniem to może i jest trochę chore, ale niekoniecznie takie znowu dziwne. Mi osobiście bardzo kojarzy się z Velvet Underground, a więc z czymś, co już się pojawiło na scenie 40-50 lat temu. 

Rafał Klimczak: Bardzo lubię Velvetów. Pewnie gdzieś tam słychać piętno ich twórczości.

Marcin Gągola: Być może tak, choć ja w trakcie tworzenia tej muzyki w ogóle nie myślałem o Lou Reedzie.

Artur Pruziński: Ale jest jakiś wspólny mianownik waszej twórczości?

Marcin Gągola: Mówimy o pierwszej płycie czy o drugiej?

Artur Pruziński: Bardziej o drugiej.

Marcin Gągola: Gdyby rozpatrywać Neal Cassady pod kątem osobowości muzycznej każdego z nas czterech, to można by powiedzieć, że bardzo się różnimy. Nie wiem, czy wtedy by się to skleiło w zespół, no… ale się skleiło.

Tomek Głuc: Jest dziwnie, być może dlatego, że wszyscy kiedyś słuchaliśmy jednak tych Velvetów 😊

Rafał Klimczak: Aktualnie pracujemy już nad kolejnym materiałem i tu powstaje taki utwór, gdzie faktycznie bardzo słychać Velvetów.

Marcin Gągola: Dodam jeszcze, że na kolejnej płycie nie będzie już układu: gary i trzy wiosła.

Artur Pruziński: A co będzie?

Rafał Klimczak: 2 keyboardy 😊

Marcin Gągola: Tak, 2 keyboardy, basówka i gitara.

Artur Pruziński: Ktoś dochodzi do składu?

Rafał Klimczak: Nie, nie. Michał Dymny, który gra na gitarze i trochę na keyboardach przerzucił się całkowicie na klawisze. Plus ja czasami dogrywam coś a’la transowego, bo też kupiłem sobie keyboard. Ale to tak ostrożnie póki co.

Tomek Głuc: Charakter muzyki w każdym razie pozostanie nasz. Myślę, że osoby, które lubią słuchać Neal Cassady bez problemu się zorientują, że to my.

Artur Pruziński: Powiedzcie mi proszę, co to jest „neopsychodelia”? Tak w materiałach prasowych określa się waszą twórczość. Wybaczcie z góry, jeśli jestem ignorantem, ale mi to się kojarzy z Matrixem 😊

Rafał Klimczak: He he, albo z nazistami. A tak serio, to szukałem zespołów, które mają podobne brzmienie, które można by wrzucić w podobny podzbiór. Zobaczyłem, że na spotify funkcjonuje taki podgatunek. I tak to opisaliśmy, z wiadomych powodów; czasem zgłaszasz się choćby na festiwal i wtedy taka półeczka okazuje się być konieczną.

Tomek Głuc: Poza tym wszyscy lubimy Pink Floyd.

Artur Pruziński: A teksty – czy na trzeciej płycie również będą po angielsku?

Rafał Klimczak: Po angielsku. Nie daję się złamać. Lou Reed śpiewający po polsku? 😊 Ja tak to czuję, tu nie chodzi o to, czy polskie bądź angielskie sprzeda się lepiej, gorzej. Po prostu łatwiej mi się pisze i śpiewa w języku angielskim.

Artur Pruziński: Dużo gracie na wiosnę, podróżujecie. Jesteście logistycznie i mentalnie do tego przygotowani?

Rafał Klimczak: Jeśli chodzi o urlopy, to da się to pogodzić.

Tomek Głuc: Nikt z nas nie pracuje w korpo. Każdy z nas jest w stanie tak zorganizować swój czas, aby takie trasy koncertowe dało się bez problemów zrealizować.

Artur Pruziński: A potem planujecie dalszą pracę nad nowym materiałem?

Marcin Gągola: Tak, chcemy potem zacząć nagrywać trzecią płytę.

Tomek Głuc: Szczególnie, że na koncertach gramy teraz głównie premierowe kawałki. Szlifujemy go zatem.

Artur Pruziński: Czyli wiosenne koncertowanie Neal Cassady to nie jest promocja drugiej płyty?

Rafał Klimczak: To jest promocja płyty, ale nie tej, co była, tylko tej, która dopiero powstanie 😊

Artur Pruziński: Chcielibyście komuś podziękować w związku z realizacją „Later Than You Think”?

Rafał Klimczak: Plakat na trasę i oprawę wizualną trasy zaprojektowała wspaniała Ania Laszczyk. Chcielibyśmy również podziękować Agacie Kus, która udostępniła nam swoje obrazy, zaprojektowała okładkę i merchandising.

Marcin Gągola: Bez wątpienia taką osobą jest Paweł Jarosz, który pomaga nam w studiu, używa jasnej strony mocy. Kasuje z miejsca wszystkie problemy, jeśli takowe się pojawiają w trakcie naszej pracy. Kiedyś pojechał np. w trasę koncertową jako nasz kierowca.

Rafał Klimczak: I zaparkował w miejscu, gdzie bez wątpienia każdy z nas dostałby mandat, a on dostał glejt od strażniczki miejskiej na wjazd na płytę rynku. Zdecydowanie dobry duch!

Artur Pruziński: Dziękuję za wywiad panowie, no i powodzenia!

Artur Pruzinski