Rock Dance Theatre – nietuzinkowy performance i spektakl w jednym

Rock Dance Theatre
 
Rozmawiam z Anną Achimowicz, która w duecie z Viktorem J. Kuznetsovem tworzy unikalny i niezwykle oryginalny duet o nazwie Rock Dance Theatre. Co to takiego, dlaczego warto ich zobaczyć i posłuchać na scenie? Sprawdźcie sami. Zachęcam do lektury wywiadu i obejrzenia krótkiej zajawki jednego z ich występów.

Artur Pruziński: Rock Dance Theatre – skąd pomysł na tego typu projekt? Jaka myśl przewodnia, idea za nim stoi?  
 
Anna Achimowicz: Rockowy Teatr tańca urodził się w środku nocy w Szwecji w lipcu 2017, kiedy to leżąc już w łóżku po koncercie Alice Cooper, a była jakaś 4 rano, pojawiła się myśl…Rock Dance Theatre, czyli fuzja wszystkiego czego twórczo poszukiwałam wcześniej tworząc ponad 15 lat. Cala reszta pojawiła się jak powinna, czyli wspólpracownicy w projekcie. Główną ideę stanowi zderzenie dwóch światów, teatru tańca współczesnego, w którym ja się obracam całe życie i muzyki rock and rollowej, którą między innymi zajmuje się Viktor. Chcemy tworzyć nowy język wyrazu scenicznego w naszych spektaklach, przekazując jednocześnie kolejnemu pokoleniu historie rocka i jego korzenie. Twórczo, edukacyjnie i integracyjnie. Chcemy sięgać z tym co robimy do wielu pokoleń, ale w nowej jakości. Wychodząc na scenę i dając widzom maksimum doznań poprzez dźwięk, ruch, obraz, feeling.
 
Artur Pruziński: To bardziej koncert, występ, a może performance, improwizacja?
 
Anna Achimowicz: Haha, dobre pytanie. To hybryda, ponieważ staramy się tworzyć nowy język wyrazu którego jeszcze wcześniej nie było, a zaciera granice pomiędzy powyższymi które wymieniłeś. Jest to zdecydowanie zdarzenie sceniczne. Mimo scenariusza i pewnej historii która opowiadamy jest sporo miejsca na improwizacje strukturalna gdzie wzajemnie ciała i dźwięki są w interakcji. Każde granie w swoim założeniu chcemy, żeby było niepowtarzalne w zależności od miejsca, publiczności, kontekstu w którym gramy.
 

Artur Pruziński: Oboje macie bogate emploi artystyczne…
 

Anna Achimowicz: To prawda, haha oboje juz coś w swoich branżach popełniliśmy. Zaczynając do tego we wczesnym wieku. Zaczęłam tańczyć jako dziecko, mama była łyżwiarką figurową, zaczynałam w musicalu, ale szybko odnalazłam się w formach tańca współczesnego, teatru tańca lub japońskiego butoh, w wieku 13 lat zrobiłam pierwszy solowy spektakl, był debiutem w środowisku dorosłych twórców, prawie 15 lat później jesteśmy tutaj, za pasem projekty międzynarodowe, i współpraca z różnymi artystami w kraju i zagranicą, działania pedagogiczne, cały czas tworzę, jestem na scenie, ciągle w trasie i podróży a najnowszym „dzieckiem” jest team, który tworzymy z Viktorem jako Rock Dance Theatre.

 
Viktor rownież zajmuje się muzyką od dziecka, jest wykształconym klasycznie skrzypkiem. Podobnie jak ja, pierwsze osiągnięcia artystyczne pojawiły się bardzo szybko, występy w Filharmoniach, nagranie pierwszej płyty w wieku 14 i 15 lat, to były tanga. Cały czas obcując z różnymi muzykami, i instrumentami muzycznymi chwycił gitarę, teraz sam je buduje, naprawia instrumenty. Grał gościnnie w rożnych zespołach, stara się cały czas mieć styczność z wieloma stylami muzyki od klasyki, bluesa po gypsy swing, które gra i jamowo, koncertowo i studyjnie w Polsce, i poza krajem w orkiestrach… aż po street.
 
Artur Pruziński: Jaka publika przychodzi na wasze występy i jak na nie reaguje? Czy to typowi hipsterzy, intelektualiści a może pełen przekrój społeczny?
 
Anna Achimowicz: Publiczność jest bardzo mieszana, są to przeważnie ludzie w średnim wieku, nie brakuje młodzieży, studentów, spektrum wiekowe jest dość szerokie. Częsta reakcją jest komentarz, że czegoś takiego jeszcze nie widzieli, że to co robimy jest oryginalne. To chyba najlepsze, co można usłyszeć od ludzi, że to jakiś nowy grunt na który się widzów wpuszcza. Dla twórcy to ważne żeby nie powielać. Można powiedzieć, że wszystko juz było w historii zrobione, ale jednak nie do końca się z tym zgadzamy, dlatego robimy taką fuzję, którą reprezentuje m.in spektakl „On Edge”. A hipsterzy? Pewnie też…nie bardzo wiemy co to znaczy, to jakieś modne nowe słowo ostatnio. Intelektualiści? Zapewne, natomiast nam zależy, żeby widzowie doświadczyli czegoś „organicznie”, intelektualnie analizowali składowe tego, co się działo na scenie.
 
Artur Pruziński: Planujecie występować w tym roku w Polsce i za granicą. Gdzie będzie można zobaczyć i posłuchać Rock Dance Theatre?
 
Anna Achimowicz: Zgadza się, trasa naszych występów ma być wyważona pół na pół Polska i Europa. Doświadczyć nas na scenie będzie można między innymi w najbliższych tygodniach i miesiącach w Berlinie, Wiedniu, Kielcach, i oczywiście Wrocławiu, gdzie mamy bazę.
 
Artur Pruziński: Zapewne jako artyści znajdujecie się na ciągłej ścieżce poszukiwań, kreatywnych idei. Jak się rozwinie ten projekt, zamieni się w coś większego, wieloosobowego, a może…wyjdziecie z nim na ulicę?
 
Anna Achimowicz: Jesteśmy oboje w Rock Dance Theatre nastawieni na kreatywność, w każdej możliwej postaci. Nasza główna produkcja „On Edge” jest duetem, natomiast z czasem, kto wie co zrealizujemy w następnej kolejności, juz teraz rozmawiamy o różnych kolaboracjach i planach na przyszłość. Pomysłów czasem za dużo, a czasu na realizacje w danym momencie mniej. Wersja streetowa? Niewykluczone, że pojawi się w lato, bo musi być nam ciepło.
 
Artur Pruziński: Dzięki za wywiad i powodzenia!
 
Zdjecia Roberto Rybak

Artur Pruzinski