Romantycy Lekkich Obyczajów – na wywiadzie

Romantycy Lekkich Obyczajów

Romantycy Lekkich Obyczajów czyli Damian Lange i Adam Miller to goście nietuzinkowi. Na co dzień Adam boruje zęby, Damian zgłębia tajniki gastronomii, by od święta wsiąść w busa i objechać trasę koncertową po 25 klubach w Polsce. Są popularni, grają na Woodstocku, ale unikają słowa sukces. Właśnie zadebiutowali na winylu z albumem… „Best of RLO”. Jak tu ich nie kochać? 😊 Zapraszam do lektury wywiadu.

Artur Pruziński: Panowie, będzie ciut przydługi wstęp, ale muszę! Jesteście rozpoznawalni, ludzie słuchają waszej muzyki, ale przyznaję się bez bicia, że gdy usłyszałem hasło „Romantycy Lekkich Obyczajów” – pomyślałem… hmmm, kojarzę nazwę i that’s it. Zawsze w takiej sytuacji biorę zespół na warsztat, słucham płyty kilka razy i zastanawiam się, co było tym driverem, który spowodował, że zespół – mimo wszystko bez większej promocji – przyjął się na rynku. Myślę, że u was to będą prostota w muzyce, ale oparta na emocjach i nostalgii, ciekawe teksty oraz dosyć charakterystyczny zaśpiew, dykcja Damiana, trochę jak ukraińska 5’nizza. Skoro mamy podsumowanie twórczości, to chciałbym się dowiedzieć, jak to wygląda z waszej perspektywy?

Adam Miller: Do 5-nizzy porównywali nas na początku. To zresztą też jest duet. Zgadzam się, że to są takie elementy jak tekst, melancholia. Dołożyłbym gitarę akustyczną jako trzon, wokół którego obudowujemy aranżacyjnie nasze kompozycje. Jeśli miałbym sprecyzować, na czym polega brzmienie Romantyków, to wymieniłbym właśnie te składowe. Wszystko inne, nawet styl w jakim tworzymy w danym czasie, to są już zmienne, nieprzypisane na stałe do nas.

Artur Pruziński: A charakterystyczne akcenty i zaśpiewy, słyszalne m.in. w Lodziarce czy w Poznajmy się?

Damian Lange: Widzę, że masz ucho do takich rzeczy. Ja też. Podobają mi się dziewczyny, które lekko zaciągają. Mam swój sposób mówienia. Mieszkamy w Olsztynie, ale ja pochodzę z Mazowsza. Pewnie mógłbym pracować nad tym, żebyś nie słyszał tych akcentów, ale skoro zwróciłeś na nie uwagę, to fantastycznie! Takie pytanie pada bardzo rzadko. Myślę, że to bardzo dobrze.

Artur Pruziński: Zastanawiałem się, czy masz tak od dziecka, czy też specjalnie podkręciłeś ten element, aby wprowadzić porcję dodatkowej oryginalności, unikalności do piosenek Romantyków?

Damian Lange: Czasami improwizuję przy nagrywaniu, ale to również wynika z cech wrodzonych, wychowania w danym sposobie mówienia. Nadaje to oczywiście pewnej charakterystyki mojemu wokalowi. Jest w niej jakaś wyjątkowość.

Artur Pruziński: W jednym z wywiadów z tobą Damian przeczytałem, że jak zaczynaliście, to nie planowaliście żadnej kariery, nie wiedzieliście jak to się potoczy. Teraz z perspektywy czasu, można chyba powiedzieć że Romantycy Lekkich Obyczajów odnieśli sukces? – wydajecie w końcu „the best of”

Damian Lange: Z mojej perspektywy to nie jest sukces.

Artur Pruziński: Bo zapracowaliście na to bardzo mocno…?

Damian Lange: Dokładnie. Wychodząc z takiego pułapu luźnej niewiedzy, to w odniesieniu do stanu obecnego, niewątpliwie czujemy się szczęśliwi. Niemniej nie użyłbym słowa sukces. Jedni powiedzą, że sukces to popularność, inni że pieniądze…

Artur Pruziński: A rozpoznają was ludzie na ulicy?

Adam Miller: Zdarza się. Czasami ktoś tam nas zaczepi. Powiem dwie rzeczy. Pierwsza to kwestia ambicji. U nas taki stan, kierunek w odniesieniu do kariery nie funkcjonuje. Żeby osiągnąć sukces, trzeba mieć najpierw określony cel. Choćby to było zagranie na Woodstocku, innym festiwalu. My natomiast po prostu chcemy grać, jak najdłużej, dopóki się to podoba nam i ludziom. Jeśli chodzi o tę drugą rzecz, to słowo sukces kojarzy mi się pejoratywnie. Kiedyś, przy okazji innych zespołów, miałem managera. Dostałem od niego maila motywacyjnego z linkiem do artykułu, którego treść traktowała o tym, czym jest sukces. Chciał mi narzucić myślenie, w którym obierasz sobie cel, realizujesz go i masz sukces.

Artur Pruziński: Dobry manager 😊

Adam Miller: Otóż wydaje mi się, że jeśli pozbawisz się całkowicie myślenia o tym, to staniesz się szczęśliwym człowiekiem. Nie będziesz zastanawiał się, czy to już, czy zaraz, czy może nigdy.

Damian Lange: Obaj nie mamy chyba też potrzeby, aby się prężyć, pokazywać. Oczywiście, że chcemy aby ludzie mieli szacunek do naszej pracy, ale ten jest. Chodzi o to, żeby wizje z głowy przelać na muzykę, teledysk, koncert. Jeśli się to uda, to super.

Artur Pruziński: Z mojej perspektywy to jednak jest sukces. Za taki w przypadku artysty uważam możliwość robienia w życiu na tak zwany pełen etat tego, co się kocha – czyli właśnie tworzenia.

Adam Miller: A tu muszę sprostować. My nie gramy na co dzień. Pracujemy również przysłowiowe pięć dni w tygodniu. Tylko że mamy ten komfort, że odświętnie możemy sobie zagrać trasę np. 25 koncertów po klubach, raz na jakiś czas.

Artur Pruziński: A co robicie na co dzień?

Adam Miller: Ja jestem stomatologiem.

Artur Pruziński: Serio? Zaskoczyłeś mnie.

Adam Miller: Wszyscy tak reagują. Może ludzie mylą dentystę z astronautą 😊

Artur Pruziński: Po prostu to taki precyzyjny, wymagający zawód. Intuicyjnie wydaje się, że nie ma przy nim miejsca, czasu na drugi zawód. A ty Damian?

Damian Lange: Pracuję w gastronomii.

Artur Pruziński: Stomatolog rzeczywiście brzmi ciekawiej w kontekście zespołu 😊 Przejdźmy do płyty „Best of RLO”. Paradoksalnie to wasz debiutancki krążek…na winylu?

Adam Miller: Tak, to nasz debiut na winylu.

Artur Pruziński: Ale sami tak zaplanowaliście?

Adam Miller: Nie. Urodziliśmy się chyba 30 lat za późno, aby w pełni docenić fakt, który się dokonał. Będę musiał teraz wziąć winyl i posłuchać go u taty. Żaden z nas nie ma adapteru w domu. Jesteśmy dziećmi cyfry.

Damian Lange: Aczkolwiek zżera nas ciekawość. Wiem, że trochę inaczej wyglądał master do płyty winylowej.

Artur Pruziński: A mieliście problem, żeby wybrać listę numerów na best of?

Damian Lange: Jeden z nas wybierał.

Artur Pruziński: Stomatolog…

Damian Lange: Tak, ale wysłał mi potem listę 😊

Adam Miller: U nas układ jest o tyle prosty, że nie mamy managera ani żadnego „kapelmistrza”, sami decydujemy we dwóch o wszystkim. Damian przynosi większość tekstów, a ja zajmuję się resztą, od kompozycji, aranżu poprzez okładki, kontakt z wytwórnią i trasy koncertowe. Plus ekipa, z którą gramy i jeździmy na koncerty.

Artur Pruziński: A co się wydarzy po „Best of RLO”, jakaś nowa odsłona?

Adam Miller: Na pewno nie wyjdziemy z robienia piosenek. Gitara akustyczna pozostanie. Więc w pewnym sensie to może być powrót do klimatu z pierwszej płyty, powrót do korzeni.

Damian Lange: Przy czym nie ukrywamy, że planujemy zrobić płytę bardziej rozrywkową, z melancholią, ale ciut z bardziej tanecznym zacięciem. Czeka nas ciekawa przygoda.

Artur Pruziński: Czy zapamiętaliście z tras koncertowych coś spektakularnego, miejsce, przygodę, coś co wam szczególnie zapadło w pamięci?

Damian Lange: To się miksuje. Nawet nie ma za bardzo czasu na szukanie spektakularnych momentów, gdy grasz ciągiem. Przy plenerowych koncertach – realizowanych od święta – może się wydarzyć jakaś przygoda… ktoś cię zaczepi na ten przykład. Ale w trasie zwyczajnie nie ma czasu. Ja też muszę mieć trochę spokoju. Czasami idę do busa poleżeć i się wyciszyć.

Adam Miller: Osobiście chciałbym kiedyś żyć jak muzyk wiecznie będący w trasie. Ale w Polsce to nie jest takie proste. Najlepiej gdy posiadasz zaplecze finansowe, drugi zawód. Na życie w trasie mogą sobą pozwolić pojedyncze gwiazdy. U nas trasy wyglądają raczej tak, że w piątek wieczorem po tygodniu pracy w tym pierwszym bądź drugim zawodzie wsiadasz w samochód, zahaczasz o hot-doga na Orlenie i grasz koncert w piątek, potem może w sobotę.

Artur Pruziński: Adam, chciałem cię na koniec zapytać, co byś robił, gdybyś nie muzykował, ale teraz właściwie powinienem spytać, co byś robił, gdybyś muzykował i nie borował zębów? 😊

Adam Miller: Lubię majsterkować, siedzieć w studiu, grzebać w kompozycjach, zmieniać. Takie trochę sklejanie modeli. Bawiłbym się pewnie czymś innym wtedy.

Artur Pruziński: Damian. Ostatnie pytanie do ciebie. Mieszkasz w Olsztynie, jesteś w Ciechanowie, ale odpoczywasz w górach. Jakie zatem jest twoje wymarzone miejsce do życia w Polsce? 

Damian Lange: Zdecydowanie nie morze. To na pewno. Pewnie głębokie góry.

Artur Pruziński: Dziękuję i do zobaczenia na koncercie!

Artur Pruzinski