Shandy & Eva czyli Ewa Żmijewska i Shandrelica Casper

Shandy&Eva
 
Shandy&Eva to akustyczny duet grający piosenki autorskie. Shandy (Shandrelica Casper) to perkusistka, która pochodzi z wyspy Curacao na Karaibach, Eva (Ewa Żmijewska) to gitarzystka z Warszawy, prywatnie córka jednego z moich ulubionych aktorów (patrz charakterne epizody w „Psach”) Artura Żmijewskiego. Obydwie śpiewają i komponują, poznały się na wydziale wokalu w Los Angeles College of Music w Pasadenie gdzie zdobyły tytuł Associate Of Arts in Vocal Performance. Podczas studiów zaczęły wspólnie koncertować, a potem razem pisać muzykę.

Duet koncertuje nie tylko w okolicach Los Angeles, ale też lubi bywać na Curacao lub w Polsce, gdzie ma już wierne grono słuchaczy. Muzyka Shandy & Eva mieści się w szeroko rozumianym gatunku pop/singer-songwriter, ale dziewczyny czerpią inspiracje z wielu innych stylów muzycznych jak jazz, latin, world music, czy country. Zapraszam do lektury wywiadu z polską połową duetu, czyli z Evą.

Artur Pruziński: Pochodzisz z Polski, a Twoja partnerka w duecie Shandrelica Casper z Karaibów. Poznałyście się w Stanach w Los Angeles. Powiedziałbym, że chcecie zawojować świat, ale singiel promujący płytę narzuca pewną nieśpieszną melancholię…
 

Eva: Dlaczego nie możemy zawojować świata nieśpieszną melancholią? 😀 Faktycznie, większość utworów na płycie jest bardziej nostalgiczna, w wolnym tempie, słowa i muzyka skłaniają do refleksji. Ale mamy też parę szybszych numerów do których można potańczyć i które trafiają na radiowe pop listy. Już niedługo premiera singla, który na pewno melancholijny nie jest!

Artur Pruziński: „Give it a try” miała premierę w wakacje. Minęło już kilka tygodni. Jesteś zadowolona czy może ciut rozczarowana przyjęciem projektu przez publiczność i recenzentów?

 
Eva: Jestem bardzo zadowolona! Zarówno nasza publiczność, jak i recenzenci przyjęli ten album wspaniale. Na nasz koncert premierowy w Sopocie były wykupione wszystkie bilety i nawet został wyczerpany cały zapas dostawek, publiczność była cudowna i my również świetnie bawiliśmy się na scenie. Na kolejnych koncertach było podobnie! Nasz utwór „Czasem” wspiął się na 11 miejsce top listy Radia Plus tego lata. Cały album był płytą tygodnia w Radiu Lublin. Nie ukrywam, że cały ten czas ostatnich paru miesięcy, tuż przed wydaniem płyty oraz potem promocja, próby, koncerty… To była ciężka praca, ale dostrzegam teraz małe/wielkie sukcesy, które udało nam się osiągnąć i na pewno daje nam to siłę do dalszej pracy! Jesteśmy ciągle zapraszane na wywiady i występy w telewizji. Ten krótki czas w Polsce był naprawdę pracowity pod kątem koncertowania i promocji albumu.
 

 
Artur Pruziński: Za produkcję teledysku i singla „Czasem” odpowiadają Kris Górski i Artur Żmijewski, czyli twój tata, ceniony i znany aktor w kraju. Czyżby zatem szykowała nam się kolejna rodzina artystów w Polsce? 
 
Eva: Na to wygląda! 🙂
 

Artur Pruziński: Na stronie internetowej twojego zespołu można znaleźć referencję Mietka Szcześniaka. A gdybyś ty miała dać referencję jakiemuś artyście – muzykowi, nie z pierwszych stron gazet, czy to pochodzącemu z Polski czy spoza kraju, to kto by to był i dlaczego mój zespół SUOVA? 🙂 

 
Eva: Dzięki, zawsze dobrze jest posłuchać czegoś nowego. Bardzo fajne granie, dałabym swoją referencję zespołowi SUOVA. Innym zespołem, który gorąco polecam jest Little Brazil Trio. To moi przyjaciele z Brazylii, których poznałam w Los Angeles, świetni muzycy, wydali ostatnio swoją epkę, której słucha się wyśmienicie! Od zawsze uwielbiałam muzykę brazylijską, ale Little Brazil Trio wprowadza coś nowego, fantastyczna energia, mistrzowskie aranże i po prostu wielka jakość.
 
Artur Pruziński: Planujesz na stałe zostać w Stanach, czy może masz chęć wrócić do kraju i w przyszłości „pomuzykować” z rodzimymi artystami? 
 
Eva: Szczerze mówiąc, na razie nie mam konkretnego planu jeśli chodzi o stałe miejsce zamieszkania. Mogę tylko zdradzić, że na pewno chciałabym w przyszłym roku zorganizować większą trasę Shandy & Eva w paru miastach europejskich, co zapewne wiążę się również z dłuższym pobytem w Polsce. Myślę, że niezależnie od stałego miejsca pobytu zawsze będę wracać do Los Angeles, bo tam zostawiłam spory kawał mojej duszy, lub będę często wracać do rodziny i Polski tak jak to robię teraz!
 
Artur Pruziński: Dziękuję za wywiad i do zobaczenia na koncercie 🙂 
 

Artur Pruzinski