Gabriela Mościcka dla dzieci

Słuchowisko „O księciu Gotfrydzie, rycerzu gwiazdy wigilijnej” należy do ulubionych opowieści słowno-muzycznych mojej trzymiesięcznej córeczki… tuż obok muzyki klasycznej i jazzu pomieszanych z „Mydełkiem Fa” i wszelakiej maści „prutaskami”. Nie wiem, czy to kwestia głębokiego głosu Jana Peszka, melodyjnego zaśpiewu Gabrieli Mościckiej czy dziarskiej frazy Marcina Żytomirskiego, wiem natomiast, że Ala nie przestaje się uśmiechać i prowadzi intensywne monologi z akcentem na „A-gu”. Zachęcam Was drodzy rodzice do sięgnięcia po audiobook, którego powstanie zainicjowała Gabriela (swoją drogą rodzic ze stażem o miesiąc dłuższym ode mnie 😊).

Aż trudno uwierzyć, że baśń Haliny Górskiej to jedna z propozycji lektur dla „starszaków”, to jest szóstej klasy szkoły podstawowej. Ta bajkowa powieść to wspaniała historia o odwadze, bohaterstwie i dobroci, którą znakomicie czyta się w wieku szkolnym. Baśń powstała we Lwowie w latach międzywojennych. Jej uniwersalny język i przekaz sprawił, że ma liczne grono wielbicieli. Jedną z nich jest Gabriela Mościcka, na co dzień występująca m.in. w Warszawskiej Orkiestrze Sentymentalnej (patrz wywiad z września 2020)

Gabriela postanowiła odkurzyć 90-letnie dzieło, dołożyć piosenki i zaserwować całość w nowej odsłonie. Poprosiła o wsparcie fanów na crowdfundingu. Efekt? Moim zdaniem znakomity. Baśń w tej formule świetnie sprawdza się w relacji rodzica z dziećmi młodszymi niż te, które już potrafią czytać.  

>> Tutaj zakupisz audiobook

Warszawska artystka napisała większość melodii do baśni i zaprosiła innych wspaniałych artystów do współtworzenia projektu. Jan Peszek został narratorem, a Józef Pawłowski wcielił się w postać Gotfryda. Damian Szymczak, Mateusz Kowalski, Kazimierz Nitkiewicz i Antoni Sojka dołożyli cegiełkę na etapie tworzenia i produkcji muzycznej. Leszek Zduń pomógł przy reżyserce. Duży wkład w całość miał muzyk zespołu Tęgie Chłopy Marcin Żytomirski, którego poznałem kilka lat temu na… żaglach w Grecji. Wiedziałem, że jesteś zdolny Marcin, ale że masz taką smykałkę do zgrabnych fraz?… świetna robota!

Dla mnie to było bardzo ciekawe zadanie kreatywne. Miałem pełną swobodę w wyborze, o czym pisać i w którym miejscu opowieści plasować piosenki. Dostałem kilka propozycji melodii, większość muzyki powstała do gotowych tekstów. Sam proces pisania postępował z bardzo zmienną prędkością. Pozwolił mi się zorientować, że dobre pomysły często zastają mnie w kąpieli bądź na rowerze. Inspirująca też była wycieczka na łąki pod Wielką Rycerzową w Beskidzie Żywieckim, które latem w najlepsze rozbrzmiewają dzwonkami owiec, szczekaniem owczarków i okrzykami pasterzy XXI w. Poza wpasowaniem się w narrację, starałem się pisać tak, żeby nie tworzyć bezpańskich piosenek, tj. żeby ktoś mógł chcieć je zaśpiewać. Np. „Ry” – osoby pogrążone w kryzysie czy smutku, „Siekiereczko” – alpiniści (jak już ochłoną ze wzburzenia, że nie o czekaniku mowa); „Tu stoję” wydaje mi się dość uniwersalnym protestsongiem. Strach pomyśleć, kto się odnajdzie nucąc „Złe wesele”… „ – Marcin Żytomirski dla Ciekawie o Kulturze.

Zachęcam Was drodzy rodzice do sięgnięcia po ten audiobook. Koszt tyle, co za paczkę pieluch, a radość malucha bezcenna.

Artur Pruzinski