Gabriela Mościcka i Łukasz Owczynnikow z Warszawskiej Orkiestry Sentymentalnej

Zdjęcie: W. Rudzki

Gabriela Mościcka i Łukasz Owczynnikow, czyli znakomita reprezentacja Warszawskiej Orkiestry Sentymentalnej, gościli w zaciszu domowej redakcji Ciekawie o Kulturze. Idealna symbioza z projektem „Sentymentalny Fajf”, który ukazał się w sierpniu w Internecie, a premiera miała miejsce w kinie. W epoce koncertów online, streamów z wydarzeń bez publiczności ich przedsięwzięcie to prawdziwa perełka. Musicie to zobaczyć! Ja byłem zachwycony.

Artur Pruziński: Co to jest „angielski fajf”?

Łukasz Owczynnikow: To jeszcze przedwojenna forma spotkań towarzyskich w domowym, kameralnym gronie. Kiedyś fajf miał miejsce w salonach, mieszkaniach, dziś z racji pandemii zaadaptowaliśmy go do aktualnej sytuacji. Nie graliśmy w ostatnim czasie z wiadomych względów koncertów, stąd też m.in. narodził się pomysł na „sentymentalny fajf”.

Artur Pruziński: Właśnie, co z koncertami Warszawskiej Orkiestry Sentymentalnej?

Łukasz Owczynnikow: Sytuacja jest niepewna. Teraz chwilowo gramy, ale nie wiemy, jak długo to potrwa…

Artur Pruziński: Przy tej okazji moje serdeczne gratulacje dla Gabrysi. Kiedy spodziewasz się potomka?

Gabriela Mościcka: Na początku października. Niemniej jesteśmy gotowi na ten moment jako zespół. Postarałam się, aby przyszłość koncertowa nie była uzależniona od mojego bycia mamą za niedługi czas. Są zastępczynie, aczkolwiek z powodu pandemii większość wydarzeń z naszym udziałem na najbliższe miesiące wciąż stoi pod znakiem zapytania.

Artur Pruziński: A propos zastępczyń, ty Łukasz też ostatnio śpiewałeś, pierwszy raz w życiu? W „sentymentalnym fajf” jeden numer należy zdecydowanie do ciebie.

Łukasz Owczynnikow: Nie pierwszy raz w życiu, trochę już wcześniej każde z nas z zespołu śpiewało. Ta piosenka (przyp. red. „Może kiedyś, innym razem”) idealnie pasowała do klimatu „fajfa”.

Artur Pruziński: Wyszło z jajem, wszelkie niedoskonałości wokalne świetnie zamarkowałeś…

Łukasz Owczynnikow: Starałem się nie markować, ha ha.

Gabriela Mościcka: Świetna interpretacja tego utworu w wykonaniu Łukasza, jedna z lepszych, jakie słyszałam. Bardzo autentyczna.

Artur Pruziński: Sentymentalny Fajf zrobił na mnie ogromne wrażenie. Czy jesteście zadowoleni z efektu końcowego i jak dużo pracy was kosztowało to przedsięwzięcie?

Gabriela Mościcka: Dzięki trudnej, koronawirusowej sytuacji mieliśmy szanse zrealizować projekt, o którym myśleliśmy i marzyliśmy od dłuższego czasu. Także są też jakieś plusy pandemii. To jest materiał, który należał nam się od dawna. Czujemy ogromną satysfakcję.

Łukasz Owczynnikow: Wygląda to też całkiem nieźle jeśli chodzi o zauważalność przez media i słuchaczy. Dużo osób obawia się wyjść typu potańcówki, kino, stąd ten materiał jest idealny, aby pobawić się w kameralnym gronie, poczuć się jak na imprezie.

Artur Pruziński: Artyści bardzo narzekają, że państwo zostawiło ich bez wsparcia w trakcie pandemii. Co o tym sądzicie?

Łukasz Owczynnikow: Jako artyści jesteśmy przyzwyczajeni do radzenia sobie w różnych sytuacjach. To było kolejne wyzwanie, gdzie musieliśmy zapewnić byt sobie i swoim rodzinom. Ten projekt zrealizowaliśmy, ponieważ powstał program „Kultura w sieci”. Wsparcie miało natomiast charakter raczej merytoryczny niż socjalny.

Artur Pruziński: A macie jakieś pomysły, gdzie państwo mogłoby pomóc artystom?

Gabriela Mościcka: Wielu instytucjom kultury zostały cofnięte dotacje, utrzymano tylko środki na wynagrodzenia dla pracowników. W efekcie koncerty zostały odwołane. W zamian zaczęły powstawać wydarzenia online pod auspicjami różnych ośrodków kultury, niesponsorowane, na zasadach, gdzie odbiorcy mogli dorzucić swoją cegiełkę za dostęp do takiego materiału. Mi to rozwiązanie wydaje się być nietrafionym pomysłem. Wystarczyłoby, gdyby artyści otrzymywali pieniądze jak za normalny koncert i już byłoby to znaczące wsparcie dla nas wszystkich w tej sytuacji.

Artur Pruziński, Łukasz Owczynnikow, Gabriela Mościcka

Artur Pruziński: 5 lat zespołu, 4 płyty na koncie. Działacie intensywnie. Kiedy możemy spodziewać się zatem kolejnego albumu?

Gabriela Mościcka: Jesteśmy na etapie orientowania się, gdzie dokładnie jesteśmy, jakie zbudowaliśmy terytorium i jakie obrać kierunki rozwoju.

Łukasz Owczynnikow: Tak, pojawia się tutaj m.in. wątek własnej twórczości. Pojawiały się już nasze autorskie kompozycje. Aktualnie z wiadomych względów spotykanie się nie jest proste, mamy mniej koncertów, więc trudniej się pracuje. Poza tym jest jeszcze 70 tysięcy wspaniałych kompozycji przedwojennych, po które zawsze możemy sięgnąć. Mamy co robić.

Artur Pruziński: To na koniec po jednym pytaniu do Was obojga, ale oddzielnie. Pytania niezwiązane z zespołem, ale trochę z pandemią. Gabrysiu, gdzie ty byś siebie widziała w alternatywnym życiu zawodowym? Czarny scenariusz, covid uniemożliwia granie w kolejnych miesiącach, co robisz? Podpowiem tylko, że studiowałaś na ASP…

Gabriela Mościcka: Skończyłam faktycznie ASP, ale dosyć szybko po studiach, a właściwie jeszcze wcześniej zaczęłam współpracować z grupą Warszawiaki i naturalnie poszłam w kierunku, w którym teraz funkcjonuję. Życie artysty plastyka, a już szczególnie rzeźbiarza, w naszym kraju nie należy do najłatwiejszych, bądź mówiąc inaczej, dochodowych. Nie jest to raczej dobra alternatywa, myśląc w kategoriach ekonomicznych. 

Artur Pruziński: Łukasz, ja bym ciebie widział jako szefa drużyny piłkarskiej. Rok temu założyłeś warszawską drużynę muzyków amatorów o nazwie FC Pierdoła. Bardzo to szanuję, drużyna ma wielu wielbicieli, stała się rozpoznawalna już nie tylko pośród muzyków. Idziesz trochę drogą AKS Zły Warszawa (tutaj obejrzysz wywiad o pasji kibicowania z AKS ZŁY)…

Łukasz Owczynnikow: To nieco zaskakujące osiągnięcie. Wyluzowane podejście do uprawiania sportu zaowocowało. Musimy robić już selekcję, bo mamy wielu chętnych. Przychodzą do nas osoby z innych drużyn, którym nie odpowiada atmosfera „napinki”. Jest dużo radości, przyjemności. Wracając natomiast do wizji, co by było gdyby granie się skończyło na dłuższy czas. Musiałem się zmierzyć z tym pytanie wiosną tego roku. Moje myśli raczej kierowały się w stronę edukacji. Wielu kolegów muzyków poszło w nie muzyczne zawody. Ja bym raczej szukał opcji dzielenia się pasją grania z innymi.

Artur Pruziński: Bardzo Wam dziękuję, no i oby do szybkiego zobaczenia w trakcie potańcówki z Warszawską Orkiestrą Sentymentalną!

>> Przeczytaj także wywiad z Łukaszem Owczynnikowem z 2017 roku na temat „warszaskiego grania”

Artur Pruzinski