Mariusz Wawrzyńczyk i Romuald Lipko

zdjęcie: Tymoteusz Markiewicz

Jedna z ostatnich kompozycji Romualda Lipko, napisana specjalnie dla Mariusza Wawrzyńczyka, pojawiła się w Internecie. Zachęcam do obejrzenia teledysku i posłuchania oraz przeczytania wywiadu, którego przy tej okazji udzielił mi Mariusz.

Artur Pruziński: Od naszej pierwszej rozmowy minęło już 2,5 roku, wyobrażasz to sobie!? Jak ten czas leci. Powiedz proszę na wstępie w takim telegraficznym skrócie, co się u Ciebie działo artystycznie i zawodowo w tym czasie?

Mariusz Wawrzyńczyk:  No co ty? To już 2,5 roku? Masakra, to fakt, czas leci nieubłagalnie, a my się starzejemy! W 2021 r. będę miał „Chrystusowe” 33 urodziny!. Ale jeszcze jak coś to mam 32, bo urodziłem się 27 sierpnia. Dobrze sobie wmawiam? Po co się postarzać. Mimo pandemii, rok 2020 był (pod względem artystycznym oczywiście) dla mnie udany. Wprawdzie nie zarobiłem ani złotówki, ale finanse nie są najważniejsze. Udało mi się włączyć w bardzo ciekawy projekt, a mianowicie zaśpiewałem wspólnie z Małgorzatą Kożuchowską, Danielem Olbrychskim czy Joanną Kurowską piosenkę Marcina Nierubca do słów Marka Dutkiewicza „Jest taki dom”. Utwór powstał na rzecz pomocy dla Domu Artystów Weteranów Scen Polskich w Skolimowie. Było to dla mnie niezwykłe przeżycie. Wydałem również singiel pt. „Chcę Ci powiedzieć”, w którym wystąpiła plejada polskich postaci z show-biznesu min.: Agata Młynarska, Urszula Dudziak, Dagmara z „Królowych Życia”, Qczaj, Majka Jeżowska, Łukasz Jemioł czy Marta Manowska. Są to osoby, które ogromnie cenię, są dla mnie inspiracją, nastrajają pozytywnie i dodają energii. To piękne i wartościowe, dobre Anioły.

Artur Pruziński: A co działo się u ciebie prywatnie? 😊

Mariusz Wawrzyńczyk:  Uuuuu prywatnie pytasz? Hmm, trochę odciąłem od siebie osoby, które według mnie były „wampirami energetycznymi”, hamowały mnie i nastrajały negatywnie. Mam oko do ludzi. Wyczuwam złe wibracje i szybko odcinam takie relacje. Odkryłem, że lepiej się czuję z tak zwanymi „normalnymi” ludźmi spoza świata muzycznego i artystycznego. Mam wspaniałych przyjaciół i tych nowych i tych starych. Obecnie czuję się cudownie i sądzę, że ten 2021r. będzie dla mnie przełomowy i to pod różnymi względami. Tego samego życzę tobie i czytelnikom.

Artur Pruziński: Zmarły rok temu Romuald Lipko, legenda polskiej muzyki, skomponował dla ciebie utwór, który właśnie doczekał się premiery. Publikujesz go teraz, aby oddać hołd wielkiemu artyście w rocznicę jego odejścia?

Mariusz Wawrzyńczyk:  Romuald Lipko to dla mnie wspaniała postać zarówno jako człowiek jak i kompozytor. Często pisaliśmy sobie smsy i rozmawialiśmy przez telefon. Bardzo lubię prowadzić konwersację z osobami, obdarzonymi wysoką kulturą osobistą, a to obecnie rzadkość w świecie muzyki. Premiera singla pt. „Czas” miała miejsce 21 stycznia. Właściwie masz rację. Premiera zbiega się ze śmiercią Pana Lipko, ale nie jest to zabieg celowy. Dla mnie ogromnym zaszczytem jest posiadanie w repertuarze premierowej, unikatowej piosenki od pana Romka, tym bardziej, że mało pozostało po artyście utworów, które nie pochodzą z repertuaru Budki Suflera, albo piosenkarzy, którzy współpracowali z Panem Romualdem.

Artur Pruziński: A jak doszło do tej kooperacji, napisałeś do niego z prośbą o piosenkę?

Mariusz Wawrzyńczyk: Chciałem podkreślić, że  praca z panem Romualdem była dla mnie zaszczytem.  Jak doszło do naszej współpracy? Wiąże się z tym ciekawa historia. Poznaliśmy się lata temu, a mianowicie w 2009 r. podczas mojego udziału w programie „Szansa na sukces” poświęconemu zespołowi Budka Suflera. Od razu przypadliśmy sobie do gustu. Ciekawe, zakulisowe rozmowy, miła atmosfera, uśmiech oraz pozytywne emocje – tak zapamiętałem to spotkanie. Po zawieszeniu działalności Budki, odezwałem się do pana Lipko z propozycją współpracy. Od razu nawiązała się między nami nić porozumienia. Piosenka przeleżała w mojej  „szufladzie” kilka lat, aż do teraz! Możecie być pewni, że będzie dla Was zaskoczeniem, zarówno dla moich sympatyków jak i fanów twórczości Romualda Lipko.

Artur Pruziński: Widziałem w social media fragmenty twojej domówki, jak się odnalazłeś w roli artysty śpiewającego do ludzi, z którymi masz kontakt przez komputer? Kilku artystów, z którymi o tym rozmawiałem, powiedziało mi, że czuli się bardziej zestresowani niż przy występach na żywo.

Mariusz Wawrzyńczyk:  Świetne pytanie. Koncerty online, to znak i hasło przewodnie wśród artystów w 2020r. Ja się nie stresuję. Nie ma po co sobie zaprzątać dodatkowo tym głowy. Skupiam się po prostu na tym, by dobrze zaśpiewać i przekazać emocje. To dziwna sytuacja, taki koncert. Uwielbiam kontakt z publicznością, która mnie nakręca. Lubię rozmawiać z moimi sympatykami. Myślę, że po części udało mi się zabrać publiczność w mój świat i choć trochę poczuli się jakby byli na moim koncercie na żywo. Wspaniale o to zadbał producent mojej „Domówki u Mariunixa” (tak! tak nazwałem mój koncert online) Paweł Ptaszyński z CNW Media. Dziękuję, że byliście ze mną. Jeżeli nie oglądaliście mnie na żywo, to możecie zobaczyć koncert. Jest już dostępny w Internecie.

Artur Pruziński: A planujesz już jakieś występy na żywo w 2021, czy czekasz na rozwój pandemicznych wydarzeń?

Mariusz Wawrzyńczyk:  Mam bardzo dużo planów na 2021r., przede wszystkim pracuję od roku nad moją kolejną płytą. Zaskoczę Was, będzie bardziej rockowa. Zaprosiłem do współpracy kompozytorów, z którymi pracowałem przy poprzednim krążku „Zawsze pod wiatr”, ale na nowej płycie znajdą się również bardzo zaskakujące połączenia i brzmienia, a to za sprawą …. Ah niech coś zostanie tajemnicą….

Artur Pruziński: Mariusz, dziękuję Ci za wywiad i do usłyszenia za kolejne 2,5 roku 😊

Mariusz Wawrzyńczyk: No co Ty Artur, wcześniej, przecież w tym roku będzie miała premierę moja druga płyta!!! Będzie okazja do porozmawiania! Dużo zdrówka dla ciebie i wszystkich czytelników.

Artur Pruzinski