Muzyka w teatrze – kompozytor w konfrontacji z widzem

Irina BlokhinaRozmawiam z Iriną Blokhiną, kompozytorką muzyki do przedstawień teatralnych, m.in we współpracy z reżyserem i dramatopisarzem Maciejem Wojtyszko w Teatrze 6 Piętro oraz w Telewizji Polskiej. Jak wygląda proces twórczy i techniczny aranżacji muzyki teatralnej, na co trzeba zwracać szczególną uwagę? Jaką rolę odgrywa muzyka w teatrze? Jak poruszyć widza i równocześnie nie „przykryć” przedstawienia dźwiękiem? Zapraszam do lektury wywiadu. 

Artur Pruziński: Irina, kształciłaś się na Akademii Muzycznej w Kijowie. Jak to się stało, że wylądowałaś w Warszawie?    

Irina Blokhina: Tak, studiowałam na Akademii Muzycznej na dziale kompozycji. Tam dowiedziałam się, że jest ufundowane stypendium Ministra Kultury RP Gaude Polonia. W 2009 roku złożyłam dokumenty i dostałam się na półroczny staż u prof. Zygmunta Krauze. Później zawodowe i prywatne ścieżki się przeplotły i tak zostałam w Polsce.

Artur Pruziński: Czy występują różnice w kształceniu, sposobie edukacji i formacie zajęć na Ukrainie vs w Polsce?

Irina Blokhina: Nie mogę porównywać tych dwóch ośrodków muzycznych,  ponieważ nie miałam pełnego kursu na Akademii Muzycznej w Warszawie, a jedynie indywidualne zajęcia u prof. Krauze. Przez 2 lata uczyłam się na studiach podyplomowych na Akademii Muzycznej w Łodzi, ale to też nie do końca to samo. Natomiast i po stypendium i po zajęciach na akademii miałam wrażenie, że polska szkoła kompozycji jest bardziej otwarta, bardziej zintegrowana z muzyką międzynarodową. Format zajęć indywidualnych i grupowych jest ten sam.

Artur Pruziński: Obecnie współpracujesz z Teatrem 6 Piętro…

Irina Blokhina: Współpracuję z reżyserem i dramatopisarzem Maciejem Wojtyszko. Napisałam muzykę do trzech sztuk, które wystawiał – „Edukacja Rity”, „Obietnica poranka” oraz „Bromba w sieci”. Dwie z nich były realizowane w Teatrze 6 Piętro, a jedna – w Domu Kultury w Nowym Sączu.

Artur Pruziński: Ok, ale jak to się robi, że dostajesz angaż w teatrze jako kompozytor? Czy to kwestia wykształcenia, są organizowane konkursy, ktoś wychodzi z propozycją… znajomości?

Irina Blokhina: Wydaję mi się, że wszystko, co wymieniłeś, wchodzi w grę. Przynajmniej moja historia łączy te cztery wymienione drogi. Na wspomnianych studiach podyplomowych w Łodzi miałam zajęcia u prof. Macieja Wojtyszki z „Reżyserii dramatu i filmu”. Jednym z zadań było przeczytanie scenariusza Willy Russella „Edukacja Rity” i napisanie do niego tematu przewodniego. Jak się później okazało, nie było to zwykłe zadanie, a casting. Wszystkie utwory były przesłuchiwane w Teatrze 6 Piętro, po czym reżyser ogłosił, że napiszę muzykę do przedstawienia z P. Fronczewskim i M. Sochą w rolach głównych!

Artur Pruziński: Pracując nad przedstawieniem uczestniczysz na bieżąco w próbach czy też muzyka jest ostatnim elementem tej skomplikowanej układanki?

Irina Blokhina: Staram się być na próbach jak najczęściej, przede wszystkim z tego powodu, że scenariusz czytany „na sucho” różni się od kwestii wypowiadanych na żywo przez aktorów. Również dlatego, że interpretacja tekstu potrafi ewoluować. Te poszukiwania na próbach mogą spowodować zmiany w formie. Na przykład, skasowanie aktu, albo połączenie, co ma znaczenie, jeśli akurat pisze się muzykę na zakończenie sceny. Lepiej brać się do komponowania, kiedy całości nadany został już określony kierunek.

Natomiast w przedstawieniu muzycznym i musicalu muzykę pisze się na początku, jeszcze przed próbami. I wydaję mi się, że „oprawa muzyczna” pasuje do muzyki ilustracyjnej, ale nie do muzyki w musicalu. W musicalu muzyka jest samowystarczalna.

Artur Pruziński: Zdarza ci się otrzymać gotowy materiał jedynie celem oszlifowania, nazwijmy to finalnej obróbki muzycznej?

Irina Blokhina: Prace, którymi zajmowałam się w Polsce dotyczyły komponowania własnej muzyki, ale jeszcze w Kijowie brałam udział w projekcie, w którym dostałam „gotowy materiał”. To miał być musical i reżyser wymyślił już melodie do większości piosenek. Moim zadaniem było opracowanie tych melodii albo komponowanie brakujących piosenek w stylu istniejących.

Artur Pruziński: A propos reżysera, ile ma do powiedzenia w kwestii muzyki? Czy to kwestia zaufania, czy też dostajesz bardzo konkretne wytyczne?

Irina Blokhina: Oczywiście reżyser rządzi przedstawieniem i zarówno kompozytor, jak i scenograf, albo choreograf przyjmują „superwizję” reżysera. Gorąco się robi, kiedy mamy różne wyobrażenia. Często jednak podobnie rozumiemy charakter muzyki, a i tak dostaję wytyczne, dotyczące czasu, czemu ma służyć ilustracja, do czego doprowadzić. I jeśli przy tych ograniczeniach zostaje miejsce na zaufanie dla mnie, na swobodę, to dostaję skrzydeł. Dlatego zazwyczaj komponuję przy zamkniętych oknach (śmiech).

Artur Pruziński: Komponujesz przy fortepianie czy od razu piszesz partyturę? Rozpisujesz muzykę na wszystkie instrumenty?

Irina Blokhina: Najważniejszy jest pomysł. Wszystko inne to sprawa drugorzędna. Jeśli łapię charakter utworu i on mi się łączy z konkretnymi instrumentami, to zacznę pisać partyturę.

Artur Pruziński: Nagrywasz potem materiał czy Twoim zadaniem jest tylko komponowanie? 

Irina Blokhina: Teoretycznie można byłoby ograniczyć się do napisania partytury. Ale to mi zależy na tym, żeby rezultat końcowy odpowiadał mojej wizji. Staram się być na próbach z muzyką, na nagraniach. Jeśli robimy samplowanie, to ściśle współpracuję z dźwiękowcem – omawiamy barwy instrumentów, artykulację…

Artur Pruziński: W czasie przedstawienia muzyka odtwarzana jest „z taśmy” czy też gra się ją na żywo?

Irina Blokhina: W teatrze dramatycznym muzyka przeważnie jest nagrana. To naturalne, gdyż teatry nie zatrudniają orkiestr ani zespołów.

Artur Pruziński: Z której partii muzycznej bądź sztuki jesteś najbardziej dumna, zadowolona?

Irina Blokhina: Najbardziej jestem zadowolona z muzyki do sztuki „Bromba w sieci” w Teatrze 6 Piętro. Prawdopodobnie dlatego, że to przedstawienie muzyczne i miałam więcej możliwości, więcej do pokazania. Też dlatego, że to bajka, więc „mogłam zaszaleć” – wiedziałam, że takie efekty jak szumy, glissando, krzyki będą właściwie odebrane przez dzieci.

Artur Pruziński: Na sam koniec nie może zabraknąć pytania o finanse – czy zlecenie na muzykę do sztuki to intratne zajęcie, czy raczej dodatkowa fucha? Gdybym chciał z tego wyżyć, to ile przedstawień musiałbym „obrabiać” w miesiącu/roku? 

Irina Blokhina: Gentelmeni i artyści nie rozmawiają o pieniądzach. Ci pierwsi ze względu na wychowanie, ci drudzy – bo mają agentów (śmiech).

Artur Pruziński: Czyli fucha (śmiech). Dziękuję za wywiad. 

Irina Blokhina: Dziękuję.

Irina Blokhina

Irina Blokhina – pochodzi z Izmaila na Ukrainie, gdzie swoją edukację muzyczną rozpoczęła od nauki gry na fortepianie. Kształciła się w Odessie, a następnie w Narodowej Muzycznej Akademii Ukrainy w Kijowie, na której ukończyła wydział kompozycji. W roku 2009 wzięła udział w programie stypendialnym Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Rzeczpospolitej Polskiej dla młodych twórców z Europy Środkowo-Wschodniej „Gaude Polonia”. W ramach stypendium artystycznego Miasta Stołecznego Warszawy zrealizowała projekt cyklu utworów na chór dziecięcy a capella. W 2012 r. ukończyła Podyplomowe studia muzyki filmowej, komputerowej i twórczości audiowizualnej na Akademii Muzycznej im. Grażyny i Kiejstuta Bacewiczów w Łodzi.

W 2012 roku napisała muzykę do przedstawienia „Edukacja Rity” w reżyserii  Macieja Wojtyszki; była współautorką instalacji audio-wizualnej „Pamięci Johna Cage’a”, która była wystawiona w Galerii Manhattan w Łodzi; brała udział w festiwalu 4. Dni Muzyki Ukraińskiej w Warszawie. W 2013 skomponowała muzykę do przedstawienia „Obietnica poranka”, a w 2015 do przedstawienia „Bromba w sieci” w reżyserii  Macieja Wojtyszki.

W 2016 napisała muzykę do przedstawienia Teatru TV pt. „Prawda” (reżyser Adam Wojtyszko). W październiku 2016 rozpoczeła pracę nad muzyką do kolejnego przedstawienia Teatru TV „Dzień dobry. Wszyscy umrzemy” (reżyser  Joanna Kaczmarek).

Artur Pruzinski