Nika Grann i źródła w kulturze hipisów

Nika Grann

Jest artystką, którą inspiruje kultura hipisów, lata 60 i 70. To w tamtym okresie można odnaleźć źródła jej muzyki. Nika Grann! Porozmawialiśmy w wyjątkowych okolicznościach – korespondencyjnie. Zapraszam do lektury.

Artur Pruziński: Nika Grann to twój pseudonim artystyczny czy prawdziwe imię i nazwisko?

Nika Grann: Tego nikt nie wie… Po prostu jestem Niką Grann.

Artur Pruziński: Zadebiutowałaś w Dzień Dobry TVN z singlem „Mijamy się” jesienią ubiegłego roku, a w marcu tego roku pojawił się utwór „Nadzy”. Strategia małych kroków?

Nika Grann: Nie planuję strategii, tak po prostu wyszło. Od października powstało kilka piosenek i uznałam, że ta jest wyjątkowa i dlatego pokażę ją światu teraz, zwłaszcza, że tekst opowiada o ludziach pasji, alpinistach, którzy czasem za cenę życia spełniają swoje marzenia, a takie postawy są mi bliskie.

Artur Pruziński: 3 kwietnia miał odbyć się premierowy koncert w Hybrydach. Z wiadomych względów się nie odbył. Jest przełożony na wrzesień. Czy jeszcze gdzieś cię zobaczymy latem lub jesienią?

Nika Grann: Na ten moment trudno odpowiedzieć na to pytanie… Ale raczej koncentruję się na skończeniu mojej płyty… Znaleźliśmy się wszyscy w tak trudnej sytuacji, że pozostaje mieć nadzieję, że uda się ją szczęśliwie nagrać.

Artur Pruziński: W jednym z wywiadów zapowiedziano cię jako miłośniczkę lat 60-tych
oraz 70-tych. Co takiego jest w tych czasach, że stanowią dla ciebie źródło inspiracji?

Nika Grann: Wychowałam się na tej muzyce, jest dla mnie szczególnie ważna. Kocham
bluesowo-rockowe, psychodeliczne klimaty… To jest to, co w sercu mi gra.

Artur Pruziński: Utwór „Nadzy” nawiązuje do dość przykrej historii. Minęło co prawda już 7 lat od tragicznej wyprawy na Broad Peak, ale nie obawiałaś się, że może to wciąż wywoływać skrajne emocje? Mam na myśli zarzuty o wykorzystanie czyjejś tragedii do własnych celów artystycznych albo głosy ludzi, którzy uważają że gloryfikacja alpinistów jest nie na miejscu – tu cytat z twojego fanpage „Nie rozumiem gloryfikacji ich śmierci. Przecież po nią tam poszli. Mając w dupie swoje rodziny, a gloryfikując swoje pasje”.

Nika Grann: Nie mam takich obaw, ponieważ nigdy w życiu nie zrobiłabym tego z takich przyczyn… W każdej dziedzinie można odnaleźć skrajne postawy, ale ludzie gór to w większości ludzie szlachetni, a takim właśnie był Tomek Kowalski. Mało kto wie, jak dużo osiągnął już w wieku 28 lat, jak fantastycznym był człowiekiem. Co do „gloryfikacji czyjejś śmierci”… Piosenka nie gloryfikuje niczyjej śmierci, ale pokazuje piękne postawy, wspaniałych ludzi z pasją, szlachetnych, braterskich. Podobnie jak każdy ma prawo wyboru,
każdy ma prawo do swojego zdania na ten temat. Myślę, że nie powinniśmy oceniać.

Artur Pruziński: O czym będzie kolejny singiel?

Nika Grann: Kolejna piosenka będzie bardzo energetyczna, radosna. Nawiązuje do lat 60, „Dzieci Kwiaty” itp. Taki jest zresztą tytuł kolnego utworu.

Artur Pruzinski