Prison Break – koncert w więzieniu?

KA1 w więzieniu

Leszek Możdżer, Wujek Samo Zło, Perfect, a przede wszystkim…Johny Cash. Jaki jest wspólny mianownik wymienionych artystów? Wszyscy mają na koncie występy w więzieniu, Leszek Możdżer podarował nawet siedem pianin pomorskim zakładom karnym, a Johny Cash nagrał w tak nietypowym miejscu płytę „At Folsom Prison”. Po dziś dzień jest ona uznawana za jeden z najlepszych albumów koncertowych w historii muzyki. Do tego szacownego grona dołączył zespół KA1, w którym mam przyjemność grać na kontrabasie.

Rinke za kratami

Kilka tygodni temu znajomy zasugerował, abyśmy zgłosili się do jednego z „tych” programów. Mowa oczywiście o Idolach, Tańcach pod lodem itp. Uznaliśmy zgodnie, że podążamy własną drogą. Chcemy być bardziej Kultem niż Gienkiem Loską. Damian Całka, wokalista KA1 natrafił w kablówce na program Rinke Za Kratami i z właściwą sobie fantazją stwierdził, że nasze miejsce jest w „pierdlu”. Dzień później rozmawiałem z niezwykle sympatycznym i świetnie zorganizowanym mł. chor. Zbigniewem Śpiewakiem z zamkniętego, męskiego Zakładu Karnego w Siedlcach. To tam kręcono program Rinke Rooyens’a. Pan Zbigniew jest kimś na wzór animatora kultury w więzieniu, w języku hipsterskim pewnie użyto by zwrotu zapożyczonego z PRL – kaowiec. Przy całej „rejsowej” otoczce tego słowa, wyrazu szacunku dla Pana Zbigniewa, który cieszy się ogromnym poważaniem pośród pracowników jak i więźniów zakładu, dba i organizuje wiele tematów. Z mojego punktu widzenia, osoby która pracowała w korporacjach, świetnie sprawdziłby się w roli…account, project managera itp. Chapeau bas.

KA1 w Zakładzie Karnym

Dnia 14 stycznia 2017 roku dwa samochody osobowe na warszawskich blachach wjechały na teren więzienia w Siedlcach. Skonfiskowano pięć sztuk telefonów komorkówych oraz siedem dowodów osobistych. Dwa smartfony oraz tona instrumentariów plus sprzęt specjalistyczny Jakuba Badełka, fotografa zespołu KA1, otrzymały zieloną kartę. Zwiedzanie zostawiliśmy na później. Trzeba było podłączyć i nagłośnić, przetestować instrumenty i salę koncertową, a także udzielić wywiadu lokalnej telewizji. Za sceną wisiał wielki logotyp z nazwą zespołu. Niezwykle sympatyczne. O godzinie 14 wkroczyła publika, dorośli mężczyźni, krótko ostrzyżeni, w jednolitych strojach. Poważni panowie, jedni trafili tu, bo po prostu popełnili błąd, inni z recydywy, spectrum zarzutów, ale jednak ludzie tak jak i my wszyscy, a więc zasługujący na szacunek.  Rozpoczął się koncert. Z każdą minutą dystans między nami a publiką się zmniejszał. W połowie występu bawiliśmy się już wspólnie, by na koniec zaśpiewać z więźniami nasz klasyk koncertowy, czyli Słodkich Snów. Na koniec otrzymaliśmy niesamowity prezent – wyrzeźbiony w drewnie statek z nazwą zespołu. Jeden ze skazanych pracował nad nim prawie cały miesiąc. Piękna robota.

Spacerniak

Po występie pan Zbigniew oprowadził nas po więzieniu i opowiedział to i owo. Siedlce to jeden z najstarszych zakładów karnych w Polsce, zbudowany za czasów carskiej Rosji. Spacerniak, klaustrofobiczne cele… nie chcielibyście tu trafić. Jakby w opozycji do tych pomieszczeń miejsce spotkań z rodzinami, nowoczesne, trochę z innego świata. Pozornie wesołe – tutaj człowiek dopiero czuje, jak ważna jest rodzina i ile można utracić w życiu.

W przyszłym roku na więzienny poczęstunek

Myślę, że za rok wrócimy do Siedlec. Nawet nie, żeby stać się jednym z ogniw kulturalnej resocjalizacji, ale żeby po prostu sprawić osadzonym frajdę. A przy okazji Pan Zbigniew obiecał nam więzienny poczęstunek.

Zdjęcia w artykule:

Jakub Badełek oraz mł. chor. Zbigniew Śpiewak

 

Artur Pruzinski